Dla mnie cisza wyborcza zaczęła się już dziś...

Dla mnie cisza wyborcza zaczęła się już dziś...
(Uwaga, w tym zapisie nie będzie cenzury)

Tym razem postaram się unikać żartów, bo nawet na język mi nie przychodzi słowo wyrażające obecną sytuację.

Z góry uprzedzam, jestem w pełni apolityczną jednostką, jednakże śledzę poczynania każdej ze stron konfliktu (to pewnie przez rozszerzony WOS). Czy musimy wybierać między mniejszym złem? Tak, kurwa, musimy, bo sami sobie gotujemy ten los. Naszymi poglądami (w większości danymi nam przez rodziców i środowisko, więc huja a nie nasze poglądy, prawda?), sami sobie podkładamy głowę pod ostrze kata. 

Nie ukrywajmy tego, jako mieszanka jednostek złączonych po rozbiorach, zaborach i wielu innych czynnikach dzielących nas z solidnego państwa na grupy, przestaliśmy panować nad poczynaniami ludzi, których wybieramy. Każdy z nas chce "dojść do koryta" - słowa Korwina Mikke. Więc czy mimo wszystko kiedyś będzie partia, która nie będzie zamieszana w korupcje,przekręty i oszustwa?
Nie ma kurwa nawet takiej opcji. Może gdybyśmy przyjmowali naszych przedstawicieli na podstawie mandatów imperatywnych, a nie konstruktywnych, to wtedy mielibyśmy większą kontrolę nad poczynaniami naszego parlamentu, prawda?

Wstyd, po prostu jest mi kurewsko wstyd. Mam 19 lat i nie jestem w stanie wybrać przyszłości dla mojego kraju. Bo tak, mimo wszystko jestem dumny z bycia polakiem.

Dlaczego do cholery mam wybierać między nienawiścią do osób odmiennej orientacji i pierdoloną mafią? Między komunistami, którzy siedzieli z Jaruzelskim a człowiekiem, którego głównym tematem przez całą karierę polityczną jest Hitler? Między ludźmi ludu, którzy jednoczyli się z liberałami, a antysystemowcami, którzy wzajemnie liżą sobie pały z zielonymi?

Pytam zbyt dużo razy, ale dlaczego jako naród o cudownych tradycjach, genialnych pomysłach i honorze, o którym zdawali sobie sprawę najwięksi mocarze tamtych czasów...popadamy w pierdoloną skrajność? U nas nie ma możliwości pójścia środkiem, bo wtedy kule lecą z obydwu stron. Czy nie mogę być człowiekiem szanującym homoseksualistów, który chce przeć do przodu, ale zgodnie z tradycjami? Nie mogę popierać rozwoju kosztem korupcji i afer? Czemu we własnym domu nie mogę mieć krzyża i tęczy w jednym pokoju? Cały czas kształtuję swój pogląd, ale w dzisiejszych czasach jest to trudniejsze niż dostanie Nobla (gratulacje dla Olgi Tokarskiej swoją drogą).


Zacytuję teraz Kubę Wojewódzkiego (kontrowersyjnego, ale mądrego człowieka):

-"Nie jestem kompetentny w tym temacie i nie miałbym moralnego sumienia, gdybym kazał wam dziś głosować..."

A co wy sądzicie na ten temat?

Komentarze