Nic o nas...bez nas?
Nihil novi, czyli "nic nowego", lub w parafrazie nawiązującej do polskiej szlachty (lub szwedzkiej...co kto woli) -"Nic o nas bez nas"
Rozszerzamy swoje poglądy w każdy możliwy sposób. Poprzez książki, gazety, telewizję oraz dość często od osób starszych (zwłaszcza na świętach przy jednym stole).
Ale w czym tkwi problem? -Zapytał redaktor.
Sam sobie odpowiedz...-dodał po chwili, ze świadomością o przydatnej wizycie u psychiatry, ponieważ zaczyna mówić sam do siebie.
Okazuje się, że każdy z nas zna się na wszystkim. Nie bez powodu nasi rodacy znają się na medycynie, prawie, filozofii i tym momencie, kiedy sędzie zasądza spalonego...którego nie powinno być. W każdym razie, nasze zdanie jest najważniejsze. I prawdziwe. No i słuszne...
Otóż nie istnieje coś takiego jak obiektywizm. Jesteśmy bardziej stronniczy niż Włochy w trakcie wojny i trzymamy się swojego zdania bardziej niż Francja w trakcie sojuszu z Polską w 1939 roku.
Nie ma istoty całkowicie obiektywnej, ponieważ każdy ma za sobą swój bagaż doświadczeń, poprzez który jest w stanie podjąć decyzje i wykształcić opinie. Tak więc nawet forma arbitrażu, kolokwialnie mówiąc, "ssie". Ale nie będę się z nikim kłócił w tej kwestii, bo po prostu nie ma sensu...
Krzysiek- wasz spot_graph
Komentarze
Prześlij komentarz