Nieznośna lekkość bytu

Nieznośna lekkość bytu

A raczej jej absolutny brak

Noc. Gdzieś obok Ciebie - miasto tętniące życiem, przed Tobą pusta droga. Biegniesz już któryś kilometr. Po kilku pierwszych przestałeś sobie wmawiać, że jeszcze tylko chwila, że dasz radę. Po prostu biegniesz, na automacie. Pulsujący ból w łydkach, nierówno bijące serce, narastający pisk w głowie i to dziwne zimno w klatce piersiowej, bo stóp już dawno nie czujesz. Aż w końcu upadasz, nawet nie wiesz kiedy uginają Ci się nogi i walczysz o oddech tylko dzięki jakimś przedziwnym, pierwotnym instynktom. 

Na skraj i jeden krok dalej

Wszystko po to, żeby przekroczyć kolejną linie, sprawdzić ile jeszcze możesz wytrzymać, chociaż wcale nie chcesz nic już wytrzymywać. Biegniesz, biegniesz i biegniesz. Dla tych kilku sekund na samym końcu, kiedy ucisk narasta i wydaje Ci się, że to już wszystko na co Cie stać. Pojawia się strach, bo gdzieś tam, z tyłu głowy, ciągle walczysz o oddech, a teraz klęczysz z panicznie przyciśniętymi dłońmi do klatki piersiowej i nie możesz zaczerpnąć powietrza. Nie czujesz, nie myślisz, przestajesz nad sobą panować. I właśnie o to chodzi

Lekkość tak?

Nie istnieje. Nie okłamujmy się, jeśli raz będziesz chciał nie czuć, to już w Tobie zostanie. Uczucie, którego raz doświadczysz nie zniknie za pomocą magicznego zaklęcia, a piszę to, choć wierze w cholerne przeznaczenie jak nikt na tym chorym świecie... A to wszystko przez to, że mamy w sobie ambicje. Ambicje, żeby coś znaczyć, coś osiągnąć, być kimś - cokolwiek to znaczy. 

Lepiej spłonąć niż wyblaknąć

Noc. Gdzieś obok Ciebie - miasto tętniące życiem, przed Tobą pusta droga. Biegniesz już któryś kilometr i wiesz, że teraz nie ma odwrotu. Każdego dnia będziesz się budzić ze śladami walki ze wczoraj, ranami - tam, w środku - które nigdy się nie zagoją, ale spokojnie, nauczysz się z nimi żyć. I będziesz biec, spalać się razem z każdą emocją, tracić siły, upadać w bezbrzeżną pustkę. Będziesz płakać, tęsknić, żałować i pobiegniesz z tym wszystkim dalej.
Aż w końcu będziesz gotowy, żeby ruszyć po nieśmiertelność.



Rurki z kremem, czyli po prostu pełna skrajności Zuza z niebieskimi oczami. Wieczny, emocjonalny chaos. Miło mi Cie poznać, a jeśli już się znamy - chodź, poznamy się na nowo.


Komentarze