Do końca świata i jeden dzień dłużej!

Byłbym grzesznikiem, gdybym nie wspomniał o tej akcji. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy po raz kolejny pomaga.

Wystawmy na wierzch dwie kwestie, które mam zamiar zakończyć najszybciej, jak się tylko da.

Po pierwsze, doceńmy wkład Jurka i całego sztabu WOŚP za to, co robią dla całego naszego kraju i nie tylko (w tym roku grano również w Australii).
Po drugie, całkowicie jebie mnie ten cały pseudo "podział" ze względu na przekonania względem partii politycznych. Człowiek to człowiek- tyle samo warty i w tej samej ziemi pogrzebany.

Mimo tragedii z zeszłego roku i wielu turbulencji, po raz 28 zorganizowano najlepszą formę pomocy dla nas- wszystkich, bez względu na wiek, rasę czy poglądy. Czerwone serce stało się (przynajmniej dla mnie) legendą, jeżeli chodzi o ludzkie odruchy sumienia w tym popapranym świecie. Świetna organizacja, muzycy i gwiazdy, Jurek Owsiak oraz tysiące ludzi, chcących stać całymi dniami na zimnie, tylko po to, żeby pomóc innym. To budzi we mnie myśl, że nie jest z nami jeszcze aż tak źle. Chociaż na ten jeden dzień w roku, prawda?

Może coś o ikonach akcji? Mamy Jurka Owsiaka, czyli najbardziej energiczną postać, jaką dane mi było poznać. Mocniejsze brzmienie, czyli muzyka pobudzająca do działania. (WOŚP zaczął rozwijać się na łamach punkowego festiwalu w Jarocinie). Barwy, kolory i cała energia czynią ten festiwal miejscem pełnym miłości.
Nie bez powodu ludzie czasem mówią na niego "mały Woodstock".

I ja się z tym zgodzę. Jestem Woodstock'owiczem od długiego czasu i to, co tam dzieje się z ludźmi to po prostu rzecz, którą trzeba kiedyś poznać na własne oczy i poczuć swoim sercem. My, Polandrock'owicze (bo aktualnie tak nazywa się festiwal), staramy się przenosić to, czego nauczyła nas ideologia festiwalu. Czyli miłość, pokój, muzyka. I w ramach podziękowania, po sierpniu i długim oczekiwaniu nadchodzi styczeń, który w pełni przypomina nam, że jednak warto coś zmienić, nie tylko w sobie ale również w innych.

Oraz odnosząc się do zarzutów czerpania zarobków przez Jurka, jako prezesa WOŚP. Mam centralnie gdzieś ile ten człowiek zarabia. Nie zagląda się ludziom w kieszeń. Tym bardziej człowiekowi, który (i tutaj jest mi przykro że muszę to napisać) robi więcej niż placówki państwowe. Nie rozumiem kłótni "katolików", mówiących, że wolą dać na Caritas niż na człowieka, który organizuje festiwale dla bandy ćpunów (nie raz dostałem tym mentalnie w pysk). To piękne ", pojawiło się ponieważ słowo "pseudo" nie wpada w moje gusta, wybaczcie. Jeśli stanowimy jednostkę (a tak głosił polski romantyzm -grupa to organizm), to pomagajmy sobie i dbajmy o siebie, bez względu z czyich rąk te pieniądze trafią. Byle by trafiły.

Ja mam już swoje czerwone serduszko na telefonie, czyli nic innego jak znak podziękowania, że w sierpniu znowu zagoszczę na festiwal do swojej rodziny i będę szalał z nimi przez kilka dni, żeby potem znów czekać kolejny rok. A wiecie co? Jest warto. Może kiedyś o tym napiszę


"Zebraliśmy 115 362 894 zł", a do 8 marca jeszcze jest trochę czasu.

Komentarze