Grindelwald,czemu???

Dobra nooo, jestem fanem Harry'ego, chociaż nie do końca. Pierwsze trzy części były stopniowym budowaniem napięcia. kolejne trzy były mroczne aż do poziomu farby typu Venta Black, no i kolejne dwie mimo świetnej narracji książkowej...dały dupy po całości (mniej więcej jak w scenach rodem z 50 twarzy Grey'a)

Aczkolwiek postanowiłem przysiąść do swoistego prequelu, przez co poświęciłem około 3-4 godzin na serię "Fantastyczne Zwierzęta"

...zakochałem się? Bardzo możliwe. To jedna z niewielu serii, co do których nie mam prawa się przywalić...co niezwykle rzadko się zdarza w moim przypadku (sceptycyzm forever!!!)

Genialna postać Skamandra, genialne postacie drugoplanowe, muzyka oraz efekty specjalne, które tworzą niezwykłą otoczkę całej narracji, o którą nawet Tarantino mógłby się pokusić (jeśli tylko dodałby do tego narkotyki, powiązanie z gangsterami oraz od huja sztucznej krwi...Pulp Fiction na zawsze!)

Jestem stary. Jestem tak stary, że przeżyłem katastrofę Notre Dame i jej odbudowę, morderstwo polskiego prezydenta, rozpad UE i chęć ponownego włączenia Białorusi do Rosji...(to już chyba kiedyś było, prawda?)

Muszę im przyznać, że znowu poczułem się jak małe, 12-letnie dziecko, które jeździło ojcem na wszystkie premiery Harry'ego, kiedy tylko miały wejść do kin. Oprawa muzyczna wprawiała mnie w zachwyt, ale to o efektach specjalnych ma być ten akapit. Same zaklęcia są dokładnie takie, jak można tylko sobie wyobrazić. magiczne stwory przepełniały nasz ekran humorem, aczkolwiek swoistym zrozumieniem, ponieważ chyba przedstawiały cechy ludzkie, tylko narysowane strasznie grubą kreską.

Scena walki na grobowcu była czystą magią, przy której moje nogi dostały RLS (zespół niespokojnych nóg), a oczy wychodziły poza oczodoły, nie mogąc uwierzyć w to co widzi. Trzeba przyznać, że odpowiadali za to istni mistrzowie efektów specjalnych, co tylko dodało... powiem tak, gdybym był kobietą lubiącą efekty specjalne, już dawno byłbym mokry...:D

Tutaj pojawia się część poświęcona fabule, czyli wątki, wątki i jeszcze więcej wątków. Dumbledora zostawię w spokoju, bo mógłbym się trochę przyczepić (chociaż pewnie sam dałbym sobie po pysku).Grindelwald- geniusz Johnnego Depp'a, mroczna interpretacja świata czarnej magii przedstawiona przez najbardziej nieobliczalnego gościa, jaki tylko mógł być wpisany w propozycjach, mistrzostwo!!!

Prawdopodobieństwo związku tych dwojga nawet mi nie przeszkadza. Nie zrozumcie mnie źle, bo nic nie mam do tematów homoseksualnych, ale filmy często to wyolbrzymiają.A tutaj nic, jestem zachwycony.

Flamel, czyli nasz nieśmiertelny przyjaciel. Istna kopalnia dla naszych myśli i marzeń. Gość mógłby aspirować na miano samego Merlina (chociaż jakby się przyczepić, to może tam coś być). I znowu scena z grobowcem (ale z nim w roli głównej) aspiruje na miano geniuszu.
Cholera jasna, dwie części tej serii dają więcej wątków niż poprzednia saga, dosłownie. Nagini, Skamander, Grindelwald- to dziesiątki nowych wątków, które już po chwili zaprzątają mój umysł (dziwię się, że będą jeszcze tylko trzy części)

Tak więc jak widzicie, staram się poszerzać horyzonty, by nie snuć tylko pesymistycznych myśli!!

Komentarze

Prześlij komentarz