Z innej beczki
Muszę szczerze przyznać, robię się stary. Może nie w kwestii fizycznej, ale psychicznie sięgam już po wieko trumny. (W sumie fajnie by było leżeć na katafalku. "Babcia umiera". Nawiązanie do "Tango" Mrożka, polecam całym serduszkiem.
Ostatnio coraz częściej zdarza mi się zasunąć myślami w przestrzeń, w którą nigdy nie powinienem sięgać w tym wieku. Jako młody człowiek (w miarę młody, rzecz dyskusyjna), raczej myślimy o zabawie, początkach naszej egzystencji (nie w sferze filozoficznej, tylko tego jak będziemy żyć na akademiku) oraz miłosnych porywach i fali cielesnych uniesień (chyba że nałogowo grasz w RPG, wtedy raczej o nacieraniu na królestwa mrocznych elfów, których strzeże czarny rycerz).
Tak odnośnikiem, zmarł Terry Jones, członek grupy Monty Pythona'a, czyli jedna z osób, która kształtowała mój światopogląd w tych jakże dziwnych czasach. Pozwólcie, że przytoczę wam kilka fragmentów:
– Ha, wygrałem!
– Bynajmniej.
– Co?! Nie masz rąk!
– To tylko draśnięcie.
– Słuchaj, głupi trepie, straciłeś w walce obie ręce!
– Bywało gorzej.
– Jest! Most Śmierci!
– Sama radość…
– Patrzcie! To stary człowiek ze sceny 24. (…) Zadaje każdemu podróżnemu pięć pytań…
– Trzy pytania.
– Trzy pytania. Ten który odpowie na pięć pytań…
– Trzy pytania.
– Na trzy pytania – może przejść bezpiecznie.
– A jeśli źle odpowie?
– Zostanie strącony do wąwozu Wiecznej Zguby. (…)
– Stój! Kto chce przez Most Śmierci przejść, musi odpowiedzieć na te pytania trzy… i wtedy drugą stronę zobaczy.
Ostatnio coraz częściej zdarza mi się zasunąć myślami w przestrzeń, w którą nigdy nie powinienem sięgać w tym wieku. Jako młody człowiek (w miarę młody, rzecz dyskusyjna), raczej myślimy o zabawie, początkach naszej egzystencji (nie w sferze filozoficznej, tylko tego jak będziemy żyć na akademiku) oraz miłosnych porywach i fali cielesnych uniesień (chyba że nałogowo grasz w RPG, wtedy raczej o nacieraniu na królestwa mrocznych elfów, których strzeże czarny rycerz).
Tak odnośnikiem, zmarł Terry Jones, członek grupy Monty Pythona'a, czyli jedna z osób, która kształtowała mój światopogląd w tych jakże dziwnych czasach. Pozwólcie, że przytoczę wam kilka fragmentów:
– Ha, wygrałem!
– Bynajmniej.
– Co?! Nie masz rąk!
– To tylko draśnięcie.
– Słuchaj, głupi trepie, straciłeś w walce obie ręce!
– Bywało gorzej.
– Jest! Most Śmierci!
– Sama radość…
– Patrzcie! To stary człowiek ze sceny 24. (…) Zadaje każdemu podróżnemu pięć pytań…
– Trzy pytania.
– Trzy pytania. Ten który odpowie na pięć pytań…
– Trzy pytania.
– Na trzy pytania – może przejść bezpiecznie.
– A jeśli źle odpowie?
– Zostanie strącony do wąwozu Wiecznej Zguby. (…)
– Stój! Kto chce przez Most Śmierci przejść, musi odpowiedzieć na te pytania trzy… i wtedy drugą stronę zobaczy.
– Stara kobieto!
– Człowieku!
– Przepraszam, człowieku. Jaki rycerz mieszka w tym zamku?
– Mam 37 lat.
– Co?
– Mam 37 lat. Nie jestem stary!
– Człowieku!
– Przepraszam, człowieku. Jaki rycerz mieszka w tym zamku?
– Mam 37 lat.
– Co?
– Mam 37 lat. Nie jestem stary!
To taki mały hołd dla ludzi, którzy pozwolili mi spojrzeć na świat inaczej, niż tylko patrząc wprost. Pokazując mi moją "drugą stronę medalu". Może tekst o kwestiach światopoglądowych zostawię na kiedy indziej, bo przypomina mi się Hiszpańska Inkwizycja (a tego nikt się nie spodziewał). A teraz zakończę cały wpis jeszcze jednym cytatem, praktycznie moim ulubionym...
I na tym kończymy film. Czas na sens życia. (dziewczyna wnosi do studia złotą kopertę i podaje spikerce; ta otwiera ją, wyjmuje kartkę i czyta, najpierw sama dla siebie) To nic nadzwyczajnego: „Bądź miły dla ludzi, nie obżeraj się, czytaj książki, chadzaj na spacery i próbuj żyć w zgodzie z ludźmi innych wyznań i narodowości”. (odrzuca kartkę z tekstem) Na koniec mamy jeszcze kilka świńskich zdjęć penisów, żeby wkurzyć cenzorów i wywołać trochę kontrowersji, gdyż tylko w ten sposób można zmusić publiczność, aby ruszyła swoje zasrane dupska od magnetowidów i skłonić ją do pójścia do kina. Rodzinna rozrywka? Bzdura. Wszyscy chcą tylko świństw. Ludzie rżną się piłami łańcuchowymi, spedaleni senatorowie dźgają opiekunki do dzieci, straż obywatelska dusi kurczęta, krytycy teatralni mordują kozły – mutanty. Po co komu jakieś kino. Oto na czym stoimy. Czas na finałową melodię. Dobranoc. (pojawia się muzyka z czołówki „Latającego cyrku”)
Dobranoc
OdpowiedzUsuń