Z nutkami na uszach
Jako że mój tyłek w końcu zechciał zabrać się za nagrywanie kolejnych utworów, także dzisiaj będzie luźniej. A więc napiszę o 10 albumach, które mnie ukierunkowały (to nie ranking- każda płyta jest dla mnie tak samo ważna)
1.Black Sabbath- Black Sabbath
Pierwsza płyta Metalowych legend. Tommy na gitarze, naćpany Ozzy na ścieżce wokalnej. Mocno bluesowy power połączony z mrocznym brzmieniem dał całej ekipie drogę do sławy na wieki wieków (Amen). N.I.B z genialnym basem i historią, Black Sabbath z leniwym zaciąganiem w akompaniamencie samego szatana- po prostu klasyka.
2.Red Hot Chili Peppers- Stadium Arcadium
Płyta, która na dobrą sprawę może zmieść każdy zarywek młodego basisty do kariery muzycznej. Flea jak zwykle stworzył mistrzostwo, głos Anthony'ego w rytmie swobodnej melorecytacji pociąga do tańca, a John to już po prostu legenda jeśli chodzi o gitarę. Nic dodać, nic ująć. She's only 18 to istna erotyka dla zmysłów, Dani California aż prosi się o parkiet a Snow (lekkie pociągnięcie nosem)- na zawsze zostanie zapamiętany przez każdego fana ich stylu i im podobnego.
3.O.S.T.R- Życie po śmierci
Tutaj następuje nagły zwrot akcji, ale po prostu muszę się pochylić. Genialny raper z niesamowitym flow. Zacytuję jeden komentarz na jego temat "Gość chyba na śniadanie wpierdolił cały słownik PWN"- i to absolutna prawda. Zabawa połączona z inteligencją.
(z poza płyty Hot16 w jego wykonaniu- czysta miazga dla uszu)
4.Farben Lehre- XXX lecie
Punkowi weterani, tylko tym razem z dodatkiem akustycznych wykonań. Jedna z ich najlepszych płyt, a kawałki takie jak Kontrasty lub Jest taka kwestia i Anioły i demony to kawałki, których nie wstydzę się śpiewać na środku sklepu podczas zakupów- a to już wyczyn. I "A my nie chcemy uciekać stąd", czyli cover Przemysława Gintrowskiego- uważam nawet, że to im wyszedł on lepiej niż oryginałowi .
5.Łona i Webber- Nawiasem mówiąc
Kolejny rap, ale nie odstający od swojego poprzednika. Kawał genialnej roboty, aż kipiący inteligencją. Nawet nie wiem, który kawałek wybrać, bo cała płyta trzyma się na naprawdę wysokim poziomie. Nawiązania do literatury, do problemów społecznych i naszego głupiego egoizmu- nic dodać, nic ująć.
(Utwór "Rozmowa z Bogiem" pojawił się kiedyś na maturze z Polskiego- to chyba o czymś świadczy?)
6.Ozzy Osbourne- Blizzard of Ozz
O Ozzym już gadaliśmy, więc to pozwolę sobie pominąć i skupić się na kwestii oprawy muzycznej. Mnóstwo uderzenia (co bardzo im się schlebia). Genialna perkusja, dobry bass i fajne klawisze. Ale jednym i chyba jedynym powodem pojawienia się tej płyty jest Randy Rhoads- jak dla mnie, mistrz gitary aż do teraz. Nie miał i nie ma sobie równych w swoich zagrywkach. Nie polecę niczego, bo cała płyta jest warta przesluchania.
7.Cyrk Deriglasoff- Magia y Tresura
W końcu jakieś dobre, polskie brzmienie z gatunku innego niż punk. Źli chłopcy grają słodkie melodie- tak powiedział sam wokalista i ciężko się z nim nie zgodzić. Mnóstwo zabawy i "riffów siarczystych" to coś. to na pewno definiuje tą płytę jako moje szczęście. Albowiem córki nie ma w domu, to czekam na wejście maga i ten pies mądrości mógłby w końcu ruszyć tyłek z ławki do swojej rodziny- taka mała zagadka. I gratulacje dla nich za zeszłoroczny Woodstock i finał tegorocznego WOŚP'u- odwaliliście kawał naprawdę fenomenalnej pracy Panie Deriglasoff.
8.Motörhead (każda płyta)
Serio, tutaj nie umiem wybrać dobrej płyty, ponieważ wszystkie są genialne na swój własny sposób. Przede wszystkim- Lemmy, ale o nim chyba nie muszę wam wspominać. Jakbym musiał coś wybrać, to zatrzymam się przy Ace of Spades, bo od niej zaczynałem. Kawał mocnego hard rocka, połączony z blues'em i Beatels'ami.
9.Judas Priest- Sad Wings Of Destiny
I nie, British Steel nie jest najlepszą płytą. Zresztą, musicie sami posłuchać żeby to ocenić. "Tyrant" to geniusz sam w sobie. Co ja gadam...cała płyta to jeden wielki popis umiejętności całej grupy, która w niebie będzie grała koncert aż do dnia sądu...albo w dzień sądu- ich muzyka raczej tam pasuje.
10.Tool-10 000 days
I tutaj nie wiem co wam powiedzieć. Jest to cudo, po prostu. Każda ich płyta definiuje ich jako swój własny gatunek. Tak, oni są swoim własnym gatunkiem muzycznym i nie umiem ich porównać do niczego innego. Nie mam zamiaru zostawiać wam żadnej listy kawałków z tego albumu, bo cała płyta to jedna wielka historia, która przyprawia o ciarki i zmusza nas do myślenia w zupełnie inny sposób, niż byśmy chcieli. Ale to mogę tylko tyle wam zdradzić
Kilka ogłoszeń i nawiązań:
1.Jako że wracam do pracy nad muzyką, to w panelu macie odnośnik do mojego profilu na SC, gdzie mam surowe owoce swojej pracy.
2. Tych albumów i kawałków jest o wiele, wiele więcej u mnie na spotify (też odnośnik), około 570, także mam jeszcze trochę do opowiadania.
No właśnie, no i wy napiszcie na dole swoje ulubione płyty- chętnie posłucham czegoś nowego :D
1.Black Sabbath- Black Sabbath
Pierwsza płyta Metalowych legend. Tommy na gitarze, naćpany Ozzy na ścieżce wokalnej. Mocno bluesowy power połączony z mrocznym brzmieniem dał całej ekipie drogę do sławy na wieki wieków (Amen). N.I.B z genialnym basem i historią, Black Sabbath z leniwym zaciąganiem w akompaniamencie samego szatana- po prostu klasyka.
2.Red Hot Chili Peppers- Stadium Arcadium
Płyta, która na dobrą sprawę może zmieść każdy zarywek młodego basisty do kariery muzycznej. Flea jak zwykle stworzył mistrzostwo, głos Anthony'ego w rytmie swobodnej melorecytacji pociąga do tańca, a John to już po prostu legenda jeśli chodzi o gitarę. Nic dodać, nic ująć. She's only 18 to istna erotyka dla zmysłów, Dani California aż prosi się o parkiet a Snow (lekkie pociągnięcie nosem)- na zawsze zostanie zapamiętany przez każdego fana ich stylu i im podobnego.
3.O.S.T.R- Życie po śmierci
Tutaj następuje nagły zwrot akcji, ale po prostu muszę się pochylić. Genialny raper z niesamowitym flow. Zacytuję jeden komentarz na jego temat "Gość chyba na śniadanie wpierdolił cały słownik PWN"- i to absolutna prawda. Zabawa połączona z inteligencją.
(z poza płyty Hot16 w jego wykonaniu- czysta miazga dla uszu)
4.Farben Lehre- XXX lecie
Punkowi weterani, tylko tym razem z dodatkiem akustycznych wykonań. Jedna z ich najlepszych płyt, a kawałki takie jak Kontrasty lub Jest taka kwestia i Anioły i demony to kawałki, których nie wstydzę się śpiewać na środku sklepu podczas zakupów- a to już wyczyn. I "A my nie chcemy uciekać stąd", czyli cover Przemysława Gintrowskiego- uważam nawet, że to im wyszedł on lepiej niż oryginałowi .
5.Łona i Webber- Nawiasem mówiąc
Kolejny rap, ale nie odstający od swojego poprzednika. Kawał genialnej roboty, aż kipiący inteligencją. Nawet nie wiem, który kawałek wybrać, bo cała płyta trzyma się na naprawdę wysokim poziomie. Nawiązania do literatury, do problemów społecznych i naszego głupiego egoizmu- nic dodać, nic ująć.
(Utwór "Rozmowa z Bogiem" pojawił się kiedyś na maturze z Polskiego- to chyba o czymś świadczy?)
6.Ozzy Osbourne- Blizzard of Ozz
O Ozzym już gadaliśmy, więc to pozwolę sobie pominąć i skupić się na kwestii oprawy muzycznej. Mnóstwo uderzenia (co bardzo im się schlebia). Genialna perkusja, dobry bass i fajne klawisze. Ale jednym i chyba jedynym powodem pojawienia się tej płyty jest Randy Rhoads- jak dla mnie, mistrz gitary aż do teraz. Nie miał i nie ma sobie równych w swoich zagrywkach. Nie polecę niczego, bo cała płyta jest warta przesluchania.
7.Cyrk Deriglasoff- Magia y Tresura
W końcu jakieś dobre, polskie brzmienie z gatunku innego niż punk. Źli chłopcy grają słodkie melodie- tak powiedział sam wokalista i ciężko się z nim nie zgodzić. Mnóstwo zabawy i "riffów siarczystych" to coś. to na pewno definiuje tą płytę jako moje szczęście. Albowiem córki nie ma w domu, to czekam na wejście maga i ten pies mądrości mógłby w końcu ruszyć tyłek z ławki do swojej rodziny- taka mała zagadka. I gratulacje dla nich za zeszłoroczny Woodstock i finał tegorocznego WOŚP'u- odwaliliście kawał naprawdę fenomenalnej pracy Panie Deriglasoff.
8.Motörhead (każda płyta)
Serio, tutaj nie umiem wybrać dobrej płyty, ponieważ wszystkie są genialne na swój własny sposób. Przede wszystkim- Lemmy, ale o nim chyba nie muszę wam wspominać. Jakbym musiał coś wybrać, to zatrzymam się przy Ace of Spades, bo od niej zaczynałem. Kawał mocnego hard rocka, połączony z blues'em i Beatels'ami.
9.Judas Priest- Sad Wings Of Destiny
I nie, British Steel nie jest najlepszą płytą. Zresztą, musicie sami posłuchać żeby to ocenić. "Tyrant" to geniusz sam w sobie. Co ja gadam...cała płyta to jeden wielki popis umiejętności całej grupy, która w niebie będzie grała koncert aż do dnia sądu...albo w dzień sądu- ich muzyka raczej tam pasuje.
10.Tool-10 000 days
I tutaj nie wiem co wam powiedzieć. Jest to cudo, po prostu. Każda ich płyta definiuje ich jako swój własny gatunek. Tak, oni są swoim własnym gatunkiem muzycznym i nie umiem ich porównać do niczego innego. Nie mam zamiaru zostawiać wam żadnej listy kawałków z tego albumu, bo cała płyta to jedna wielka historia, która przyprawia o ciarki i zmusza nas do myślenia w zupełnie inny sposób, niż byśmy chcieli. Ale to mogę tylko tyle wam zdradzić
Kilka ogłoszeń i nawiązań:
1.Jako że wracam do pracy nad muzyką, to w panelu macie odnośnik do mojego profilu na SC, gdzie mam surowe owoce swojej pracy.
2. Tych albumów i kawałków jest o wiele, wiele więcej u mnie na spotify (też odnośnik), około 570, także mam jeszcze trochę do opowiadania.
No właśnie, no i wy napiszcie na dole swoje ulubione płyty- chętnie posłucham czegoś nowego :D
Przekonała mnie 5 więc leci teraz w tle!
OdpowiedzUsuńA mój ulubiony album to chyba będzie "Paranoid" Ozzyego w porywach do "Gospel" z 2008 roku, który mam nadzieje że znasz :D A na relaks zawsze odpalam "Lungs" Florence x The Machine