Cios w nos, czyli krótki poradnik o przemocy

Ponieważ staram się raz na jakiś czas tworzyć teksty na podstawie waszych pytań, to i tym razem zapożyczę sobie jedno z zagadnień... *diaboliczny śmiech*

Przemoc i czy można się od niej uwolnić?

Ten temat można zakończyć jednym zdaniem, albo pozwolić mu się ciągnąć jak krówka mordoklejka w ustach przedszkolaka, ale postaram się zachować umiar (chociaż podobno piszę zbyt krótkie teksty. Pffff!!!)

Przemoc – wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby pomimo braku przyzwolenia tej osoby na taki wpływ w celu uzyskania jakiegoś istotnego zasobu. W odróżnieniu od agresji cechuje się intencjonalnością, racjonalnością i jest działaniem przemyślanym, a często także grupowym.

(Tak, posłużyłem się czystą definicją, żeby nie mieszać pojęciami związanymi z agresją)

Na przestrzeni historii. przemoc stała się elementem wręcz kluczowym w pewnych celach różnych. Od pieniędzy, władzy, kończąc na sięganiu po cudze narody (ten wąs nie jednym państwem trząsł), a czasem ot tak- dla zabawy. (chociaż według definicji jest to już agresja).  Na kartach naszej historii o dziwo zapisało się dość sporo osób, które (i tutaj pozwolę sobie zacytować G.F Darwin) mają bardzo bogate CV mordu i zwyrodnienia. (niedzielna masturbacja na kiedy indziej). Śmierć leje się jak ocean prosto do naszych głów, przy okazji piekąc od soli i dokonując zmian w naszym codziennym sumieniu i racjonowaniu. No cóż...życie (teraz zawaliłem taką ironią, że praktycznie spadłem z biurka. Doceńcie moje poświęcenie!!!)

Przemoc jest...potrzebna?

I to ledwo ciśnie mi się na język, ale to twierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Ja jestem pacyfistą, ale muszę przyznać rację osobom, które znają się na tym lepiej. Przemoc rodzi problemy. Problemy męczą ludzi. Ludzie znajdują rozwiązanie. Nie ma problemu.
Większość rozwoju naszej cywilizacji zawdzięczamy właśnie przemocy i agresji. Mamy cegły, bo jakiś głupi huj podpalał nam domy z drewna. Fosy, żeby było im trudniej nas dobić. Zbroję...tego chyba nie muszę mówić, co?

Rozwój medycyny zawdzięczamy wojnie, rozwinięcia form komunikacji także. Może papier toaletowy to też wymysł jakiejś armii? No wiecie, żeby zbroje tak często się nie brudziły. 
Ale zaprzestańmy tego. Nie jesteśmy już w czasach, gdzie głupia grypa wybijała 1/3 populacji (pozdrawiam antyszczepionkowców środkowym palcem albo plamkami dżumy, sami niech sobie wybiorą), a o naszym życiu decydował jeden koleś (chociaż to utrzymało się aż do II WŚ, co nie powinno mieć miejsca). Rozwijajmy się, ale tak bardziej bez wojen, trzecia nie jest nam chyba potrzebna.Chyba...?

A jak się od niej uwolnić? Jest kilka sposobów. Spryt, spokój...ewentualnie każdy miecz ma dwa końce.

Komentarze

Prześlij komentarz