Dlaczego nie jesteśmy tacy, jak w komediach romantycznych?
Ejjjjj, to zależy od komedii. A tutaj pozwolę sobie wyróżnić dwa typy...z Grantem i te z Sandlerem.
Może dlatego, że życie nie pisze nam scenariusza i nie mamy idealnie dobranych kwestii jak Hugh Grant? Nie każdy z nas jest wzorem kultury z "Cztery Wesela i Pogrzeb" albo za wszystkie siły czarującym małżonkiem jak z "Boskiej Florence". Zdecydowanie takich jak on jest bardzo mało w naszym kochanym gatunku Homo Sapiens płci męskiej. (i w drodze wyjaśnienia, bo niektórzy się na tym łapią. Homo to z łaciny "człowiek"). Nie mamy uśmiechu, powalającego kobiety na kolana (i facetów, w końcu równouprawnienie!!!). Nie mamy szyku i gracji angielskiego lorda ani poczucia humoru równającego się z Chaplinem- nie wszyscy
Ale bliżej nam do Sandlera. W większości głupkowate zachowanie i traf szczęścia, dający nam się pokazać z tej lepszej strony. Mnóstwo nieszczęśliwych przypadków, czyniących z nas na pozór "ofiary losu" lub "ciepłe miśki", które aż proszą się o pomoc kochanej płci pięknej.
Po prostu życie to nie film. Nie ma tam kogoś, kto będzie podpowiadał nam kwestie i każe powtórzyć ujęcie, gdy nam nie wyjdzie. Z tego co wiem, to niezależnie od płci, każdy z nas ma do użytku tylko jedną scenę, której nie da się powtórzyć i po której następuje ciemność...
Może dlatego, że życie nie pisze nam scenariusza i nie mamy idealnie dobranych kwestii jak Hugh Grant? Nie każdy z nas jest wzorem kultury z "Cztery Wesela i Pogrzeb" albo za wszystkie siły czarującym małżonkiem jak z "Boskiej Florence". Zdecydowanie takich jak on jest bardzo mało w naszym kochanym gatunku Homo Sapiens płci męskiej. (i w drodze wyjaśnienia, bo niektórzy się na tym łapią. Homo to z łaciny "człowiek"). Nie mamy uśmiechu, powalającego kobiety na kolana (i facetów, w końcu równouprawnienie!!!). Nie mamy szyku i gracji angielskiego lorda ani poczucia humoru równającego się z Chaplinem- nie wszyscy
Ale bliżej nam do Sandlera. W większości głupkowate zachowanie i traf szczęścia, dający nam się pokazać z tej lepszej strony. Mnóstwo nieszczęśliwych przypadków, czyniących z nas na pozór "ofiary losu" lub "ciepłe miśki", które aż proszą się o pomoc kochanej płci pięknej.
Po prostu życie to nie film. Nie ma tam kogoś, kto będzie podpowiadał nam kwestie i każe powtórzyć ujęcie, gdy nam nie wyjdzie. Z tego co wiem, to niezależnie od płci, każdy z nas ma do użytku tylko jedną scenę, której nie da się powtórzyć i po której następuje ciemność...
Komentarze
Prześlij komentarz