Dodajmy trochę absurdu
Postanowiłem że dziś wyjdę poza moje sceptyczne ego i postaram się napisać coś, co nawet mnie zdziwi, więc próbuję.
Dawno, dawno temu, żyła sobie kaczka. Ale żeby było, ta kaczka była wielkości smoka, do tego dziubek miała jak pas startowy dla samolotów i była ubrana w czarny garnitur z czerwonym krawatem. Kaczki to jednak mają gust, co nie?
I pewnego razu kaczka dowiedziała się od mamy kaczki (Eli. Nie wiem po co to imię, skoro i tak pojawia się tylko raz), że musi iść wgłąb landrynkowych pól o smaku drutu kolczastego, żeby nazbierać kwiaty mchu dla babci (Ali. Też niepotrzebne), żeby mogła sobie zrobić maść na gołąbki. Ale pewnie zapytacie "gołąbki"?. Tak, gołąbki. Takie na talerzu, zawinięte w kapustę i polane sosem pomidorowym. Musiała, bo jeden z gołąbków właśnie zachorował na świńską ospę, która zamieniała go w małego, słodkiego prosiaczka. A gdzie znajdziesz kapustę wielkości prosiaczka? No niby można zrobić kotlety, ale to nie to samo. Bez ryjka tak trochę smutno...
Wiecie jaki jest problem kaczek gigantów? To, że nie są w stanie nic wziąć w ręce. Mają tak wielkie łapki (moja kaczka ma łapki!!!), że zostawiają po sobie dziury wielkości Missisipi. A jak myją zęby, to pochłaniają całą wodę z jezior- stąd właśnie susze na terenie naszego kraju, na pewno tak jest.
Ale nasza dzielna kaczucha postanowiła, że sprosta wyzwaniu (wcale nie było tak, że matka kazała jej tam iść, bo sama miała takiego lenia, że nie przeszkadzała jej obecność śmierci swojej kaczuszki) i wyruszyła w przygodę, która na zawsze pozwoliłaby odmienić stosunek wolnokaczkowych w świecie politycznym.
CDN...
Dawno, dawno temu, żyła sobie kaczka. Ale żeby było, ta kaczka była wielkości smoka, do tego dziubek miała jak pas startowy dla samolotów i była ubrana w czarny garnitur z czerwonym krawatem. Kaczki to jednak mają gust, co nie?
I pewnego razu kaczka dowiedziała się od mamy kaczki (Eli. Nie wiem po co to imię, skoro i tak pojawia się tylko raz), że musi iść wgłąb landrynkowych pól o smaku drutu kolczastego, żeby nazbierać kwiaty mchu dla babci (Ali. Też niepotrzebne), żeby mogła sobie zrobić maść na gołąbki. Ale pewnie zapytacie "gołąbki"?. Tak, gołąbki. Takie na talerzu, zawinięte w kapustę i polane sosem pomidorowym. Musiała, bo jeden z gołąbków właśnie zachorował na świńską ospę, która zamieniała go w małego, słodkiego prosiaczka. A gdzie znajdziesz kapustę wielkości prosiaczka? No niby można zrobić kotlety, ale to nie to samo. Bez ryjka tak trochę smutno...
Wiecie jaki jest problem kaczek gigantów? To, że nie są w stanie nic wziąć w ręce. Mają tak wielkie łapki (moja kaczka ma łapki!!!), że zostawiają po sobie dziury wielkości Missisipi. A jak myją zęby, to pochłaniają całą wodę z jezior- stąd właśnie susze na terenie naszego kraju, na pewno tak jest.
Ale nasza dzielna kaczucha postanowiła, że sprosta wyzwaniu (wcale nie było tak, że matka kazała jej tam iść, bo sama miała takiego lenia, że nie przeszkadzała jej obecność śmierci swojej kaczuszki) i wyruszyła w przygodę, która na zawsze pozwoliłaby odmienić stosunek wolnokaczkowych w świecie politycznym.
CDN...
Na zakończenie niech (ode mnie) wybrzmi przeróbka słynnej pieśni: "W labiryncie kaczyuszkowych spraw... " Czekam na ciąg dalszy serialu :)
OdpowiedzUsuń