Krótka historia

Za kilka dni walentynki, cały ich nastrój unosi się w powietrzu i chyba udzielił się też mi samej, tylko kilka tygodni wcześniej... Może za późno, może za wcześnie, a może po prostu to nie czas jest odpowiedni tylko ludzie. Coraz częściej mi się wydaje, że jestem ostatnią osobą, która nadaje się do miłości. To, że czasem uda mi się ją opisać, chwilami jest mi zrozumiała i rządzi całym moim życiem - o czym nie świadczy, za to chyba nawet działa przeciwko mnie. Próbuje tymi wszystkimi słowami wyrzucić z siebie historie o dwóch chłopcach, którzy mają ze sobą wiele wspólnego...

Szkiełka

Tych dwóch, którzy mnie zauroczyli, różni lista rzeczy i mnóstwo ważnych dla mnie szczegółów, ale długa jest lista ich cech wspólnych. Pierwsze porównanie? Okulary. Do niedawna oboje nosili dokładnie takie same okulary... Kształt, kolor oprawek, sposób w jaki je poprawiali - wszystko się zgadzało i urzekało mnie, za każdym razem bardziej i bardziej. 

Drżenie rąk

Jakie oni budzą we mnie zdenerwowanie... Albo drży mi głos, albo ręce. Nie mogę się skoncentrować lub analizuję przesadnie każde słowo. Ich spojrzenia są jak otwieranie bramy moich emocji, bo natychmiast zaczynam czuć wszystkie z nich. A jednocześnie jestem stale zdezorientowana, bo są tak nieprzenikalni, tak skryci w swoich myślach... Nie w ten książkowo romantyczny sposób, ich oczy są po prostu błyszczącą taflą odbijających się od nich słów, zdarzeń i wspomnień. To oczy, w których można się tylko utopić...

Koisz mnie

...szeptałam jednemu z nich, a drugiemu chciałabym powiedzieć. Przysięgam, jeden z nich miał słowa, które uspokajały moje rozbiegane serce w ułamku sekundy, drugi przytula mnie tak, że czuje się bezpieczna. Nie rozumiem co ci dwaj mają w sobie, jakie to są cząstki, których nie mogę doszukać się w innych, że tak mnie do nich ciągnie, ale cholernie mnie to męczy. 

Męczy, bo zepsułam obie relacje, a jedną, nawet zanim zdążyła dobrze zaistnieć... Okazuje się, że pełna szczerość nie zawsze jest pożądana, a ja jestem osóbką tak połamaną i uszkodzoną, że nie zdolną przez to do zrozumienia ani poskładania w całość. I jest mi chyba przez to jeszcze bardziej przykro, bo byłam pewna, że nie znajdę nikogo kto byłby tak kojący jak On, a okazało się, że znalazłam i koncertowo wykreśliłam się z tego romansu.

Rurki z kremem

Komentarze