Na poranek 27.02
To przedostatni dzień w tygodniu, w którym pozwolono mi przejąć Muzyczne Poranki, więc stwierdziłam, że muszę tu wrzucić coś świetnego. "Don't go breaking my heart" ma wszystko - magnetyczny teledysk, chwytliwą melodię, udany tekst i pięć przystojnych buziek, które go promują. Słowem Backstreet Boys wydając ten utwór w 2018 roku byli w naprawdę doskonałej formie.
Fizycznie piękni, muzycznie bardzo przyjemni, a w tym utworze śpiewają o zjawisku bardzo popularnym ale jednocześnie takim, którego nigdy się nie wyczerpie. O którym nikt nie opowie w pełni do końca. Wiecie, nasze społeczeństwo jest przyzwyczajone do opowiadania o złamanym sercu albo jakimś zawodzie miłosnym, w bardzo smutny, przygnębiający sposób. Mamy zwyczajną tendencję do dramatu, co tu dużo mówić. Ewentualnie popadamy w inną skrajność i robimy z tego kabaretowy skecz, tanią satyrę, taką jak wulgarne żarty opowiadane w tramwajach. A nasi uroczy Backstreet Boys zdają się to wypośrodkować, zachowują w tej piosence swój wszechobecny klimat i lekkość, ale dodają jej swego rodzaju klasy, tak jak na mężczyzn w ich wieku przystało.
Tylko, że trzeba zaznaczyć naprawdę dobrą robotę, jaką wykonali robiąc teledysk do tej piosenki albo nieco bardziej muzycznie mówiąc klip. Tutaj powinniście piać z zachwytu nad moim fachowym słownictwem, byłoby mi bardzo miło...
Teledysk jest genialny. Perfekcyjnie wplata się w całość, jest wyjątkowo dobrym powrotem i jednocześnie marketingową akcją promującą ich kolejną płytę. Powyżej powinno się wam wyświetlać zdjęcie z jednej z sesji zdjęciowych, które jest tak czyste i dobre samo w sobie, że jestem nim bezwzględnie zachwycona.
Mało jednak mówię o wadach, albo chociaż o tym, co mniej mi odpowiada w całym tym zespole. W wypadku "Don't go breaking my heart" jest to ich układ taneczny, żywcem wyjęty z filmów z młodą Demi Lovato. Ogląda się to z małym zażenowaniem, bo moda na tego rodzaju wyrazy artystyczne albo dodatki na scenie skończyła się na przełomie tego wieku. Od razu jednak wysunę kontrargument przeciwko samej sobie i wrzucę tutaj, że moi drodzy, ten zespół w 2000 roku był już po długich koncertach, wielu wydanych piosenkach, ładnym gronie wiernych fanek.
Tutaj macie link https://www.youtube.com/watch?v=6SuMbFuKDf8 i serdecznie polecam teledysk od momentu 1:38 - 2:07
Dzisiaj zrobimy wyjątek i zamiast wkleić wam kawałek zwrotki albo po prostu refren, wrzucę troszkę więcej.
Am i being too open?
Cause I told you everything I have to say and nowe we're having a moment
Does it make you wanna pick up all your things and drive away like it's stolen?
Just forgive me if I;m being too open, no no no no, yeah yeah yeah
I'm not that kind of person who can fall in and out of love with you
That's not what love's supposed to do (what love's supposed to do)
I'm not that kind of person who can fall in and out ot love with you
That's not what love's supposed to do
Rurki z kremem
Fizycznie piękni, muzycznie bardzo przyjemni, a w tym utworze śpiewają o zjawisku bardzo popularnym ale jednocześnie takim, którego nigdy się nie wyczerpie. O którym nikt nie opowie w pełni do końca. Wiecie, nasze społeczeństwo jest przyzwyczajone do opowiadania o złamanym sercu albo jakimś zawodzie miłosnym, w bardzo smutny, przygnębiający sposób. Mamy zwyczajną tendencję do dramatu, co tu dużo mówić. Ewentualnie popadamy w inną skrajność i robimy z tego kabaretowy skecz, tanią satyrę, taką jak wulgarne żarty opowiadane w tramwajach. A nasi uroczy Backstreet Boys zdają się to wypośrodkować, zachowują w tej piosence swój wszechobecny klimat i lekkość, ale dodają jej swego rodzaju klasy, tak jak na mężczyzn w ich wieku przystało.
Tylko, że trzeba zaznaczyć naprawdę dobrą robotę, jaką wykonali robiąc teledysk do tej piosenki albo nieco bardziej muzycznie mówiąc klip. Tutaj powinniście piać z zachwytu nad moim fachowym słownictwem, byłoby mi bardzo miło...
Teledysk jest genialny. Perfekcyjnie wplata się w całość, jest wyjątkowo dobrym powrotem i jednocześnie marketingową akcją promującą ich kolejną płytę. Powyżej powinno się wam wyświetlać zdjęcie z jednej z sesji zdjęciowych, które jest tak czyste i dobre samo w sobie, że jestem nim bezwzględnie zachwycona.
Mało jednak mówię o wadach, albo chociaż o tym, co mniej mi odpowiada w całym tym zespole. W wypadku "Don't go breaking my heart" jest to ich układ taneczny, żywcem wyjęty z filmów z młodą Demi Lovato. Ogląda się to z małym zażenowaniem, bo moda na tego rodzaju wyrazy artystyczne albo dodatki na scenie skończyła się na przełomie tego wieku. Od razu jednak wysunę kontrargument przeciwko samej sobie i wrzucę tutaj, że moi drodzy, ten zespół w 2000 roku był już po długich koncertach, wielu wydanych piosenkach, ładnym gronie wiernych fanek.
Tutaj macie link https://www.youtube.com/watch?v=6SuMbFuKDf8 i serdecznie polecam teledysk od momentu 1:38 - 2:07
Dzisiaj zrobimy wyjątek i zamiast wkleić wam kawałek zwrotki albo po prostu refren, wrzucę troszkę więcej.
Am i being too open?
Cause I told you everything I have to say and nowe we're having a moment
Does it make you wanna pick up all your things and drive away like it's stolen?
Just forgive me if I;m being too open, no no no no, yeah yeah yeah
I'm not that kind of person who can fall in and out of love with you
That's not what love's supposed to do (what love's supposed to do)
I'm not that kind of person who can fall in and out ot love with you
That's not what love's supposed to do
Rurki z kremem

Komentarze
Prześlij komentarz