Na poranek 4.02
Dzień dobry, czas zacząć nową serię na tym blogu (mam nadzieję że moje lenistwo i cała reszta nie zawali tego projektu)
Więc teraz pozwolę sobie zacząć od utworu, a jest nim...
"Ty człowiek jesteś?"
(postaram się wrzucać linki na YT, mimo że ogólnie korzystam ze Spotify)
https://youtu.be/Xtx9J3ARWM0
Więc teraz pozwolę sobie zacząć od utworu, a jest nim...
"Ty człowiek jesteś?"
(postaram się wrzucać linki na YT, mimo że ogólnie korzystam ze Spotify)
https://youtu.be/Xtx9J3ARWM0
Jeśli chcesz, to ci opowiem, jak się w Boga pobawiłem
Otóż szliśmy lasem – ja tego człowieka prowadziłem
On kroczył, milczał, po trzykroć upadał
Znał moje zamiary, jednak zawsze wstawał
Otóż szliśmy lasem – ja tego człowieka prowadziłem
On kroczył, milczał, po trzykroć upadał
Znał moje zamiary, jednak zawsze wstawał
Jeśli chcesz, to ci opowiem
Jak go nad dołem pochyliłem
Jeśli chcesz, to ci opowiem
Jak mu w potylicę...
Jak to wpierw postaliśmy obaj chwilę
A chwilę później, to już go zabiłem
Jak go nad dołem pochyliłem
Jeśli chcesz, to ci opowiem
Jak mu w potylicę...
Jak to wpierw postaliśmy obaj chwilę
A chwilę później, to już go zabiłem
A taki był piękny, i takie mądre miał oczy
Potem to już te oczy zgasiłem, a on w dół się stoczył
Tył jego głowy wybrałem
Bo tych jego oczu się bałem
A teraz echo w tym lesie szydzi
Że ziemia nosić mnie się wstydzi
Potem to już te oczy zgasiłem, a on w dół się stoczył
Tył jego głowy wybrałem
Bo tych jego oczu się bałem
A teraz echo w tym lesie szydzi
Że ziemia nosić mnie się wstydzi
Powiedz: Ja człowiek jestem?
Powiedz: Ja człowiek jestem?
Powiedz: Ja człowiek jestem?
Powiedz: Czy ja człowiek jestem?
Powiedz: Ja człowiek jestem?
Powiedz: Ja człowiek jestem?
Powiedz: Czy ja człowiek jestem?
Kawałek pochodzi z płyty "Gospel", czyli według mnie, jedna z najlepszych płyt Lao Che, ale także jedna z najlepszych, jeśli chodzi o polską muzykę alternatywną.
Album zdecydowanie ma w sobie całe mnóstwo nawiązań stricte religijnych i odniesień do popkultury (ale nie powiem gdzie, żeby zostawić coś na inną okazję)
Cały utwór został utrzymany w klimatach minimalizmu, co moim skromnym zdaniem tylko dodaje mu uroku i powoduje ciarki na całym ciele. Przynajmniej u mnie, przynajmniej w spokojnych fragmentach, przynajmniej gdy wchodzi "clean tone" gitary, który zapętla praktycznie tylko cztery dźwięki...a i tak robi robotę. Minimalizm górą!!!
Miłego dnia,
-Wasz Spot_graph
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTo świetny pomysł! Myślę, że nie tylko ja chętnie posłucham Twoich propozycji (może niekoniecznie akurat o poranku, bo to trudna dla mnie pora :) ), ubogaconych interesującym komentarzem.
OdpowiedzUsuńJak na początek - specyficzny wybór, którego nie tłumaczysz. W zasadzie nie musisz, ale to ciekawe, dlaczego właśnie ten tytuł rozpoczął ten cykl. Nie zmienia to faktu, że płyta świetna, utwór: tak, po prostu "ciary", które są nawet wtedy, gdy słucha się go kolejny raz... Spięty to świetny tekściarz, interpretator, a muzyka, tak jak piszesz, jej oszczędna forma, dopełniły dzieła.
Jedna prośba: z racji nowego cyklu, nie zaniedbuj pisania swoich felietonów. To byłoby przykre...