Nie naga-nna kontrola

Ten tytuł równy jest zabawie w Scrabble z noworodkiem- jest do bani, ale przecież nie da się z nim nie wygrać! Ale wedle mojego mniemania, to nie zawsze mamy szansę wygrać z przeznaczeniem (o ile ktoś w takowe wierzy). A tym bardziej z samym sobą... Oj czynniki zewnętrzne, strzeżcie się nas...a raczej na odwrót, ale powiało dramaturgią!

Oczywiście tytuł składa się z trzech wyrazów scalonych, a pozwolę sobie zacząć od tego ostatniego, czyli kontroli.
Wedle samych definicji, kontrola ma ilość znaczeń na poziomie...dwóch podstawowych. 

Na pierwszy plan tego jakże niskobudżetowego filmu wysuwa nam się kontrola. Potem jest już tylko lepiej, bo nadchodzi władza. A z władzą zawsze przychodzą korzyści, czyt. pieniądze.

*tutaj mogłoby nastąpić wyliczenie synonimów i odmian przez wszystkie przypadki, ale po co?*

Tak jak powiedziałem, dzisiejszy tydzień będzie w głównej mierze poświęcony subkulturze, a w tym wpisie poczynaniom jednej osoby, czyli Andrzeja Kaczkowskiego.

Zrobię wam mały wstęp do biologii i anatomii. Ludzkie ciało dzieli swoją pracę na dwa etapy- warunkowe i bezwarunkowe. 
Odruchy warunkowe programujemy sobie sami. Czyli chodzenie, picie i chociażby branie babci heroinki na wspólny spacer.
Odruchy bezwarunkowe odnoszą stosunek do naszego codziennego życia, czyli oddychanie, bicie serca...mruganie! *ciągłe patrzenie na świat bez chociaż odrobiny przerwy może zabić*

Totalną katastrofą jest moment, w którym bez wyraźnej świadomości zaczynamy kreować dla mózgu warunek jako obowiązek. Patrz- odruch Pawłowa. Natężenie czynności bezwarunkowej do rangi czynnika warunkującego o przeżycie, w bardzo silnym stopniu nas "wyczłowiecza" , dodając nam kolejny czynnik, bez którego aspekt fizyczny i mentalny naszego "ego" nie jest w stanie wytrzymać. Patrz- używki, alkohol, muzyka...
Błędne wystawianie swojej odporności na sugestię na piedestał, praktycznie zawsze zrzuci nas na sam dół Tartaru. A długo się leci, wierzcie mi na słowo...

*głosem podstarzałej, wiejskiej kobiety z wyraźnym akcentem* Ojjjj a biada temu, kto myśli że panuje nad sobą. Zguba...i śmierć! (za dużo dzisiaj nawiązań do rzeczy powodujących zgon. Może zacznę bawić się oniryzmami...Kochanowski, posuń się. Idę po Ciebie!!!)

Każdy z nas miał chyba sytuację nad którą panował, a która coraz szybciej przelatywała mu pod nogami. To się nazywa zgubność naszych czynów, lub jak kto woli- a masz ci los, myliłem się. (A że spora część przedstawicieli naszego gatunku nie umie przyznać się do porażki -patrz historię Rosji na przełomie XIX i XX wieku- to raz po raz prowadzimy do notorycznej i jakże dennej autodestrukcji.). 

P.S. Jak już wiecie, Rurki przejęły na ten tydzień muzyczne poranki, także poznacie łagodniejsze brzmienia od moich. I nowy redaktor w końcu zagościł na naszym forum! I postaramy się w tym tygodniu wypracować sobie mały plan działania na tworzenie wpisów, także będziemy trzymać poziom


Coraz rzadziej podpisujący się,

-Spot_graph

Komentarze