Od fascynacji do degrengolady
Uwielbiam klimaty starych czasów. Czasem odbicie się w stronę ludzi z przeszłości pomaga nam zrozumieć przyszłość. Uwielbiam zgłębiać tematykę subkultur, dlatego najlepszym okresem na taką fascynację wydaje mi się okres PRL, gdzie podziały kwitły w ludziach jak kanapka zostawiona na wakacje w plecaku młodego odkrywcy edukacji.
Każda subkultura ma swoje korzenie i zasady, które głosi wśród swoich członków, ale także dla zwykłych ludzi. Więc mamy dość często rasistowskich skinów, "anarchistycznych" punków, miłośników Jamajki oraz dzieci kwiatów, czyli naszych kochanych hipisów- a to właśnie z nimi miałem ostatnio okazję się spotkać (w sumie to od tego spotkania minęły już dwa lata, chociaż co jakiś czas uda nam się odnowić kontakt) A że jeżdżę na Woodstock, to musiałem słyszeć o "Kaczorze", czyli człowieku-legendzie, który dla nas wszystkich był cudowną personą z subkultury miłośników wolności.
Udało mi się w końcu dostać jego książkę, czyli "Ja, Hipis-Narkoman. Od fascynacji do degrengolady" i od razu wziąłem się do czytania. Niestety, jak książka jest ciekawa to starcza mi na dość krótko. Nie inaczej było tym razem, bo dwa wieczory i musiałem odłożyć książkę na półkę. (A to jak z dobrym serialem- jak skończymy, to z reguły brakuje nam dalszej części opowiadania)
Ale kilka suchych faktów. Książka napisana w formie dziennika, która opowiada o życiu w towarzystwie narkotyków. Dostajemy wgląd w życie bohatera od 13 do 33 roku życia, także jest to duży przekrój historii zarówno względem "biografii" oraz wydarzeń nieodłącznych w naszym komunistycznym państwie. Otrzymujemy przekrój także zdarzeń, które uczestniczą z nami aż do dziś (Jarocin, Jarock czy chociażby początki WOŚP'u).
I chciałbym napisać więcej, ale podejrzewam że z tej książki napiszę kilka dodatkowych wpisów, także przyszły tydzień będzie obfity w teksty bardziej "smutne" ale i kulturowe. Więc zostawię was z nutką ciekawości, a poniżej wrzucę zdjęcie z jednego z festiwali, na którym Pan Andrzej miał okazję się pojawiać.
P.S. Do naszego grona dołączył nowy twórca, także mam nadzieję że niedługo się pojawi na łamach naszych artystyczno-twórczych dzieł.
Każda subkultura ma swoje korzenie i zasady, które głosi wśród swoich członków, ale także dla zwykłych ludzi. Więc mamy dość często rasistowskich skinów, "anarchistycznych" punków, miłośników Jamajki oraz dzieci kwiatów, czyli naszych kochanych hipisów- a to właśnie z nimi miałem ostatnio okazję się spotkać (w sumie to od tego spotkania minęły już dwa lata, chociaż co jakiś czas uda nam się odnowić kontakt) A że jeżdżę na Woodstock, to musiałem słyszeć o "Kaczorze", czyli człowieku-legendzie, który dla nas wszystkich był cudowną personą z subkultury miłośników wolności.
Udało mi się w końcu dostać jego książkę, czyli "Ja, Hipis-Narkoman. Od fascynacji do degrengolady" i od razu wziąłem się do czytania. Niestety, jak książka jest ciekawa to starcza mi na dość krótko. Nie inaczej było tym razem, bo dwa wieczory i musiałem odłożyć książkę na półkę. (A to jak z dobrym serialem- jak skończymy, to z reguły brakuje nam dalszej części opowiadania)
Ale kilka suchych faktów. Książka napisana w formie dziennika, która opowiada o życiu w towarzystwie narkotyków. Dostajemy wgląd w życie bohatera od 13 do 33 roku życia, także jest to duży przekrój historii zarówno względem "biografii" oraz wydarzeń nieodłącznych w naszym komunistycznym państwie. Otrzymujemy przekrój także zdarzeń, które uczestniczą z nami aż do dziś (Jarocin, Jarock czy chociażby początki WOŚP'u).
I chciałbym napisać więcej, ale podejrzewam że z tej książki napiszę kilka dodatkowych wpisów, także przyszły tydzień będzie obfity w teksty bardziej "smutne" ale i kulturowe. Więc zostawię was z nutką ciekawości, a poniżej wrzucę zdjęcie z jednego z festiwali, na którym Pan Andrzej miał okazję się pojawiać.
P.S. Do naszego grona dołączył nowy twórca, także mam nadzieję że niedługo się pojawi na łamach naszych artystyczno-twórczych dzieł.


Komentarze
Prześlij komentarz