Altered Carbon (sezon drugi)

Od publikacji sezonu pierwszego minęły ponad dwa lata, a w mojej głowie praktycznie cały czas został mały szkic stosu, który przewlekle dopinał fantastyczne wątki fabularne całej opowieści. Oczywiście sezon drugi nie pozostał dłużny recenzjom swego poprzednika i pokazał nam, że zdecydowanie potrafi trzymać klasę.

Czy ludzie mieli o coś przysłowiowy ból dupy? Oczywiście!
Zresztą, ja także miałem lekkie obawy. Przede wszystkim główny aktor grający Takeshiego, zbyt długi czas oczekiwania i możliwie zbyt krótka długość odcinków. Co do tematu bohatera, to zmartwienie okazało się całkowicie bezpodstawne, w końcu na sam sezon pierwszy przypadły aż trzy postacie grające rolę główną.
Co do czasu oczekiwania także nie mam żalu, ponieważ jest to najbardziej kasowy serial jaki Netflix miał okazję wyprodukować.
Ale sezon drugi nie ma nawet dziesięciu odcinków, ale po co ciągnąć fabułę w nieskończoność i denerwować widza?

Po raz pierwszy pojawił się wątek pary homoseksualnej, w dodatku mającej dziecko.Kontrowersja? Nie ma takiej opcji. Cała otoczka dodaje tylko klimatu, a kwestie równościowe (mimo że bardzo potrzebne w dzisiejszych czasach) nie pchają się na chama w główną linię fabularną. Postacie drugoplanowe mają bardzo mocny wpływ na empatię widzów, a co do muzyki nie mam zastrzeżeń.

Jednakże w tym momencie należy się przyjrzeć jednej postaci z planu drugiego, która na szczęście została z nami i pokazała nam, że można przebić główną obsadę i wycisnąć łzy mając na swój wątek zaledwie kilka minut w ciągu całego odcinka. I chodzi tu o zarządcę hotelu Kruka, czyli już przeze mnie ukochanego Poe.

Chris Conner, bo takie imię nosi odtwórca roli naszego kochanego SI, wcielił się perfekcyjnie w klimat starych lat jeszcze żyjącej Ziemi. I co tu dużo mówić. Kocham tego gościa, mimo że w serialu nawet nie jest człowiekiem. Jego persona stanowi wybitny filar dla klimatu, rodem z Cyberpunkowych książek i seriali. Istota mądra, sprytna i przede wszystkim empatyczna, którą warto docenić. I wierzcie mi, (nie mogę spoilerować) mogliby cały sezon po prostu zjebać, aczkolwiek zostawienie mi tego jednego bohatera i tak zmusi mnie do przymknięcia oka na wszystkie niedociągnięcia, których w sumie nie widziałem.


Także przerobiłem cały sezon w jeden dzień i już czekam kolejne dwa lata (mam nadzieję że krócej...lub tylko dwa!!!), a jestem pewien że doczekamy się dalszej kontynuacji. Więc macie w tym tekście dużo przystojniaków i moje rozczulanie się nad tym, że Poe w końcu znajdzie kogoś dla siebie.


Komentarze