Może jeszcze raz?

Wiecie, pewien człowiek powiedział kiedyś, że ubożeje mowa, ale nigdy słowo. Słowo zostaje w księgach, tekstach i tradycji.

Ale my nie zwracamy na to uwagi. Prawdopodobnie będzie to z mojej strony mały ból pewnej części ciała, ale trudno.

Czemu nie przykładamy się do tego, co mówimy? Tworzymy nowe słowa, skróty i jakieś dziwne przeplatanki słowne, które normalnie nie miałyby prawa bytu?

Skróty, czyli droga do ignorancji...

Nazwy instytucji i innych placówek łatwiej zapisać w formie skróconej, ale normalne wyrażenia? Czemu piszemy "ok" zamiast "okej", "sb" zamiast "sobie"? To nie zajmuje nam zbyt wiele czasu, ale nawet w epoce, w której autokorekta sama podpowiada żeby używać pełnych form, ignorujemy to z uśmiechem na ustach. A  jeszcze od "ok" jest forma "kk", której wcale nie ogarniam. Ale wasz wybór.

Ale daruję sobie wyliczankę i postaram się was zachęcić do mojej propozycji.

Padły kiedyś słowa, że kiedy ludzie poświęcą chwilę na przemyślenie zdania, które zechcą wypowiedzieć, to poczują niesamowitą satysfakcję. To jest już mistrzostwo. Staranne dobieranie słów sprawia przede wszystkim frajdę, ponieważ myślimy...myślimy nad tym, co chcemy powiedzieć. Dawkujemy zdania i rozważamy sens naszej wypowiedzi, której użyjemy w kontakcie z drugim człowiekiem. 

I wcale nie musimy używać skomplikowanych słów z epoki sarmatyzmu lub wczesnego polskiego romantyzmu, ale ludzie- myślcie nad tym, co chcecie powiedzieć. Nie babrajmy w słowniku jak w szambie, tylko rzeźbmy słowa jak sztukę. Będziemy mówili mniej, ponieważ starczy nam jedno zdanie zamiast siedmiu. Czyż to nie piękne?

Owszem, możemy skonstruować tak przebiegłe lirycznie i skomplikowane rusztowanie dla naszego towarzysza rozmowy, ale w którym momencie stanie się to dla nas opłacalne, a przede wszystkim zrozumiałe w przekazie świadomości między interlokutorem a słuchaczem, bystrze przysłuchującemu się naszemu przekazowi na podłożu werbalnym? (Tak, umiem tak mówić)

Ale możemy także powiedzieć, że chodzi po prostu o zrozumienie mowy przez słuchacza- jest różnica? 

Mimo wszystko, pierwszy przykład daje mi dziką satysfakcję i świadomość, że mój mózg podejmuje jeszcze pracę. Raz na jakiś czas takie ćwiczenie się przydaje.

Także zachęcam was do wspólnej zabawy słowem. Nawet "small talk" może okazać się najlepszą rozmową w waszym życiu.

Komentarze