Na poranek 19.03

Wiecie co jest najgorszą stroną kwarantanny? Chora bezczynność, która skutecznie pozbawia nas wszelakich sił. Tak, bezczynność potrafi męczyć czasem bardziej niż nie jeden wysiłek fizyczny. W tym momencie trzeba zebrać się w garść, odpalić w sobie tryb turbo i...tak właściwie to nic, bo od prawie tygodnia liczysz kafelki w przedpokoju, bo w końcu trzeba coś robić, ale mniejsza.

Takim oto małym wstępem zacząłem kolejny dzień w rozpisie smutnych kawałków, wyciskających z nas łzy. Sama nazwa "Czwartek" powoduje, iż chce się płakać. Ale mimo wielu błędów i ogromu egzystencjalnych pytań, to nawiasem mówiąc, to nie ma zbyt wielu powodów abym nie dokleił plakatu jednego zespołu do naszego maratonu. (W jednym zdaniu ukryłem cztery nawiązania- całkiem nieźle mi chyba poszło).

A chodzi oczywiście o "Łona i Webber", czyli twórcy płyty, na którą czekam z niecierpliwością do 17 kwietnia (i której na pewno poświęcę oddzielny artykuł). Coraz rzadziej zdarza mi się wrzucać teksty, aczkolwiek w tym wypadku się poświęcę! Tak więc Panie i Panowie, oto "Doklej Plakat"

Gwarne popołudnie, ja w kolejce stoję przy kimś
Duży sklep – muzyka i książki, głównie poradniki
Kolejka o długości sporej i o wolnych prądach
Więc trochę stoję, trochę się rozglądam

Daremnie szukam widowisk
Z tyłu wisi plakat nieduży, na nim nieduży Gombrowicz
Patrzy przenikliwie spode łba, ale nie wrogo;
Z czułością raczej, jakby patrzył na kogoś

Gdzieś po lewej. Może to być wprawdzie błąd
Ale podążam za jego wzrokiem i patrzę tam, gdzie on
I widzę, jak się w całość wszystko splata
Bo Gombrowicz z plakatu sam spogląda na inny plakat -

Dla odmiany okazały nadzwyczaj
Na nim Azealia Banks, patrzy wprost na Gombrowicza
Jakby urok kto jaki uczynił
Bo patrzą na siebie, jakby świat nie istniał poza nimi

Pożerają się wzrokiem. Bezwstydnie
A przecież sprzedają tu Biblię. Zaraz wpadnie ochrona niechybnie
Ale próżno zęby ostrzę na wrzawę
Bo zdaje się, że nikt tego nie dostrzegł nawet

Tam - żar, splot miłosnych wejrzeń
A tu - sklep, klienci, co przez myśl im nie przejdzie
Jak namiętny spaja te dwa nazwiska sens:
Witold Gombrowicz i Azealia Banks


Na ziemię mnie chłodny przywołuje głos;
Kasjerka pyta, czy tak będę stał, czy kupuje coś
Więc ja kupuje i po raz ostatni na plakaty zerkam
I tu się pojawia mała rozterka

Bo teraz patrzą na siebie bez słowa
Ale diabeł tkwi w szczegółach i w technice zamocowań
I jeśli taśma źle przyklejona
I choćby jeden z plakatów odpadnie, to szlag trafi cały romans

Więc jeśli będziesz jakoś blisko ultra
To wpadnij do nich, jak do bistro Sułtan
Sprawdź, czy wciąż nie widzą poza sobą świata
W razie czego ocal tę miłość
Doklej plakat



P.S. Cały kawałek jest nawiązaniem do Kabaretu Starszych Panów, polecam poszukać :D

Komentarze