Na poranek 2.03

Aaaaaaa, to już 6 rano i pora wstawać. Ale że jako wracam do prowadzenia poranków, także jak zwykle zapraszam do wspólnego męczenia się z kolejnymi dniami egzystencji.


Tutaj pojawił się u mnie mały problem, mianowicie miałem straszny problem z wybraniem zespołu na ten tydzień i w sumie nadal go mam...ale postanowiłem że jako profesjonalista- rzucę monetą, bo tak będzie najlepiej dla mojego mózgu, który zaraz chyba się przepali od zbyt dużej dawki myślenia.

W zeszłym tygodniu Rurki przedstawiły Backstreet Boys, więc jestem w obowiązku żeby pokazać wam coś...swojego? Chyba tak.

Więc w tym tygodniu zostaniemy przy muzyce, którą znać trzeba, a w następnym zrobimy sobie maraton energii z polskim punkiem.

Moi mili państwo, do piątku włącznie skupimy się na...Jacku Kaczmarskim.

To bez wątpienia postać, którą warto znać chociażby przelotnie. W końcu kto nie zna takiego klasyku jakim są "Mury"? Chociaż pewna stacja telewizyjna uważa, że bardem Solidarności był Jan Pietrzak- którego Kaczmarski mógłby po prostu zdzielić gitarą po twarzy, to dla bardziej obeznanych w historii PRL da się zauważyć trzy główne nazwiska- Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński.
Te swego rodzaju trio wyniosło muzykę "dla buntu" na zupełnie inny poziom, nieznany dotychczas dla większego grona odbiorców.
Ale chyba czas już zacząć, w końcu komu chce się tyle czytać z samego rana?


Pozwolę sobie wziąć do ręki kubek kawy i  zacząć od swoistej "spowiedzi" jednego z moich ukochanych muzyków akustycznych.


I wiecie co? Chciałbym móc wyjść i powiedzieć coś o tym utworze, a mimo że lubię swoistą profanację ważnych tematów- tak tutaj moje sumienie zagryzłoby mnie do wypłynięcia ostatniej kropli krwi.


"Może stąd dla świata tyle z nas pożytku,
Że bankierom i skrzypkom nie mówią - ty żydku..."

Komentarze