Na poranek 5.03
Noc już nad nami dawno zapuściła swe sidła, tak więc pora przygotować coś na poranek. Tak, żeby zrobiło się cieplej, nawet w taki dzień jak ten.
Na początku tygodnia wspominałem o wspaniałym trio bardów Solidarności, którymi są Kaczmarski, Gintrowski i Łapiński.
Bez wątpienia muszę ich wynieść na piedestał względem polskiej muzyki, która ma przynieść nam jakąś myśl. Tak więc metal na bok, punk w kąt a alternatywna musi na kilka dni zostać schowana pod szafę.
Am,C,G,Em- oczywiście capo na pierwszym progu. Mało komu cokolwiek to mówi? To taka mała podpowiedź, jakby jakiś początkujący muzyk starał się nauczyć tego utworu.
Chodzi oczywiście o "Kantyczkę z lotu ptaka", czyli obowiązkowa lektura do przesłuchania. Dwie gitary, fortepian i...przepite dużą ilością i przepalone wagonem papierosów głosy zdecydowanie budują nastrój. Warto też wspomnieć o mimice twarzy, sposobie artykulacji linii wokalnej a także "duchu" całego przedsięwzięcia.
I to "r" Gintrowskiego, po prostu ciarki oraz dowód, co mistrzostwo wymowy może uczynić z naszą duszą (może zrobię coś o muzyce ludzi z epoki międzywojennej). Wypada także wspomnieć o dwóch, całkiem różnych sposobach gry, które stanowią harmonię, której ciężko by się spodziewać. (chodzi mi o synchronizację rąk).
Więc czapki z głów dla mistrzów, a dla mnie kubek kakao!
Na początku tygodnia wspominałem o wspaniałym trio bardów Solidarności, którymi są Kaczmarski, Gintrowski i Łapiński.
Bez wątpienia muszę ich wynieść na piedestał względem polskiej muzyki, która ma przynieść nam jakąś myśl. Tak więc metal na bok, punk w kąt a alternatywna musi na kilka dni zostać schowana pod szafę.
Am,C,G,Em- oczywiście capo na pierwszym progu. Mało komu cokolwiek to mówi? To taka mała podpowiedź, jakby jakiś początkujący muzyk starał się nauczyć tego utworu.
Chodzi oczywiście o "Kantyczkę z lotu ptaka", czyli obowiązkowa lektura do przesłuchania. Dwie gitary, fortepian i...przepite dużą ilością i przepalone wagonem papierosów głosy zdecydowanie budują nastrój. Warto też wspomnieć o mimice twarzy, sposobie artykulacji linii wokalnej a także "duchu" całego przedsięwzięcia.
I to "r" Gintrowskiego, po prostu ciarki oraz dowód, co mistrzostwo wymowy może uczynić z naszą duszą (może zrobię coś o muzyce ludzi z epoki międzywojennej). Wypada także wspomnieć o dwóch, całkiem różnych sposobach gry, które stanowią harmonię, której ciężko by się spodziewać. (chodzi mi o synchronizację rąk).
Więc czapki z głów dla mistrzów, a dla mnie kubek kakao!
Komentarze
Prześlij komentarz