Na poranek 9.03

Kolejny dzień, kolejny poranek, kolejne piekło przed nami-może być lepiej? No pewnie, wystarczy założyć słuchawki, zrobić sobie kubek gorącej kawy i wtoczyć się pod kocyk...nic więcej.

Dawno nie miałem problemu z wyborem wykonawcy do porannych wpisów, aczkolwiek ten moment musiał kiedyś nadejść. Lao Che kończy działalność, miałem poświęcić tydzień klimatom starych lat, a Łona i Webber wypuszczają na początku kwietnia nową płytę. No i Ozzy wydał album- trochę się tego zebrało...

Także po długim okresie mojego myślenia (autentycznie, zastanawiałem się ponad dwie godziny) wybrałem zespół, któremu zawdzięczam poszerzenie mojego spojrzenia na świat. Piękne panie, mili panowie, oto Lao Che!



Ilość ciekawostek jaką można tu wrzucić, z pewnością zajmie cały oddzielny wpis, a mam strasznego lenia, także podzielę to na cały tydzień. Ale zaczniemy od początku. 

Każda osoba w grupie stanowi swój styl i to właśnie jest piękno tego alternatywnego zespołu (który nazwę zawdzięcza jednej z postaci z serii filmów "Indiana Jones"), lecz bez wątpienia na złotą gwiazdkę zasługuje Hubert "Spięty" Dobaczewski- wokalista, gitarzysta, kompozytor... i magister ekonomii?

Wyżej wymieniony wydał świetną płytę "Antyszanty", która bez wątpienia jest lekturą obowiązkową dla każdej osoby, która zaczyna swoją podróż ze świadomym słuchaniem. Ale płyta na bok; zajmijmy się płytą "Dzieciom". 

W związku z tym, że Panowie mają dość bogatą dyskografię, także wybiorę jeden kawałek na album, co nie zwalnia was z przesłuchania całości- jeśli wam się spodoba.

Na płycie utwór został przerobiony na dwie części (które dostały swoje własne brzmienie i styl), lecz skierujmy się w stronę pierwowzoru. A nie chodzi mi o nic innego, jak o "Bajkę o Misiu".
W linku macie nagranie do wykonania solowego z dni kultury Lublina, która to wersja moim zdaniem (i innych), rozdrabnia nas na garść bilonu- ładnie powiedziane. 

Wypadało by spojrzeć na styl, sposób przygotowania ścieżki melodycznej oraz rękę i styl melorecytacji Dobaczewskiego, która aż prosi się o tytuł mistrzowski. Zapraszam całym serduszkiem.


Mała dygresja- Lao Che poznałem w 2015 roku, właśnie poprzez płytę "Dzieciom", która zmieniła moje postrzeganie wobec polskiej sceny alternatywnej. Wspaniałe brzmienia, charaktery muzyków i co najważniejsze- teksty z przesłaniem- oto, co czyni ten zespół wartym zapamiętania. 

Komentarze