Świadoma śmierć

Chyba każdy kiedyś zastanawiał się co jest po śmierci. Czy naprawdę jakaś siła wyższa stworzyła niebo i piekło, gdzie trafimy? Może każde zwierzę w poprzednim życiu było człowiekiem i my również się nim staniemy? Może będziemy się błąkać po ziemii jako niewidzialne istoty? Może znowu będziemy przeżywać to bagno zwane życiem w kółko i w kółko. Chce się rzec, że do usranej śmierci, ale nie dzisiaj. A może po prostu przestaniemy istnieć? Nic nie będzie. Wszyscy o nas zapomną. Nie zostaniemy nawet przeszłością.

Może i jestem wierząca, może chciałabym wierzyć, że pójdę do miejsca, gdzie będę szczęśliwa. Ale wiem, że z moim dotychczasowym życiem pójdę na same dno piekła.

Zastanawiam się, co bedzię po mojej śmierci. Może to być za 20 lat, 60 lat, może to być w następnym tygodniu, może jutro. Mogę wpaść pod tramwaj z numerem 13 a może zachoruję na jakąś poważną chorobę, podetnę sobie żyły, albo pogryzie mnie wściekły pies.

Chciałabym z góry wszystko obserwować. Jak po kolei każda znana mi osoba dowiaduje się o mojej śmierci. Jednak wiem, że bolałoby mnie serce patrząc na osoby, na których mi zależy. Chociaż ciekawość jest silniejsza. Wolałabym sprawdzić czy nasza relacja była prawdziwa. Chociaż ten ostatni raz.

Chciałabym zobaczyć jak osoba, która mnie gnębiła przez 10 lat dowiaduje się o mojej śmierci. Czy w jakikolwiek sposób, by ją to ruszyło.
Chciałabym zobaczyć jak dwójka moich sąsiadów, z którymi znam się od dziecka dowiaduje się o mojej śmierci. Kiedyś tacy bliscy teraz nieznajomi.
Chciałabym zobaczyć jak moja przyjaciółka dowiaduje się o mojej śmierci. Jesteśmy coraz dalej od siebie. I tutaj nie chodzi już o kilometry.
Chciałabym zobaczyć jak moja klasa dowiaduje się o mojej śmierci. Jak by to wyglądało? Czy ktoś przyszedłby do nich i zaczął wyjaśniać. Czy dowiedzieliby się inaczej. Czy ktoś zacząłby się martwić, że nie można się ze mną skontaktować?
Z kim by siedzieli na lekcjach? Czy usuneliby mnie z grupy klasowej? Umówmy się, to trochę przerażające mieć trupa wśród znajomych. I wyobraźmy sobie, że ta martwa osoba nagle odczytuje wasze wiadomości.

Chciałabym wiedzieć ile osób spoza mojej miejscowości przyjechałoby na mój pogrzeb.
Chciałabym widzieć, czy pokłócona część rodziny przyjechałaby. To by było fascynujące. Nie widzieć się kilka lat i nagle spotkać się na pogrzebie chrzestnicy

 Chciałabym zobaczyć czy ktoś ociera po kryjomu łzę.

Czy ktokolwiek by tęsknił, pamiętał?
Chciałabym za życia zrobić coś co pozostanie w pamięci na długo. Tylko dlatego, że bardziej od śmierci boję się być zapomniana.

Jakbym umarła teraz, tak nagle, ty nigdy byś się nie dowiedziała, Wiktorio. Myślę, że to lepiej. Nasze drogi rozeszły się, by już nigdy się nie zetknąć. Nie chcę ci znowu zniszczyć życia, ale po tych dwóch latach nadal tęsknię.
Przepraszam.

Zastanawiam się czy Ty byś przyszedł na mój pogrzeb. Tylko, albo aż 4 kilometry dalej spoczywałabym od twojego domu.
Czy zaciekawiłbyś się śmiercią jakiejś Emilii? Rozumiem jakby to była Barbara (coś kojarzysz), ale Emilia?

Komentarze