Szaleństwo od śmiechu aż po łzy
(Uwaga, tekst może zawierać spoilery)
Na przestrzeni kinematografii ukształtowało się bardzo dużo archetypów postaci wszelakich. Mądrych inżynierów, zmutowanych żołnierzy, ludzi-gacków (nietoperzy), wszechdobrych bogów i cegłopodobnych istot (tak, mam na myśli Fantastyczną Czwórkę). Ale za każdą dobrą postacią musi stać ktoś zły, w końcu z kim by walczyli przez średnio 120 minut filmu?
Thanos, Dundersztyc, Hydra, Szatan (to raczej w nawiązaniu do Hell Boy'a). Nie da się ukryć że takich postaci przybywa więcej niż bohaterów o dobrym nacechowaniu osobowości. Danny de Vito jako pingwin zmiótł mój światopogląd o złoczyńcach. Jest jeszcze Dokror Lecter grany przed Madsa Mikkelsena- kwintesencja zła sama w sobie.
Ale trzeba przyznać, że jak przychodzą i odchodzą, to zawsze swoje miejsce na podium ma jeden antagonista naszej podróży po knuciu i mordowaniu w rytm pięknych melodii (no, nie zawsze, ale o tym za chwilę). Na podium zawsze znajduje się JOKER!!!
Cóż za piękny obraz, aż chciałoby się z niego usunąć Jareda, niestety. Wiecie co jest pięknem pierwszych trzech postaci?
Pierwszym punktem jest ubiór. Mamy więc twarz pomalowaną na biało, purpurową marynarkę bądź płaszcz- paskowaną w przypadku Nicholsona, usta przybrane czerwoną szminką i koszulę. Romero, Nicholsona i Ledgera łączyła elegancja w najwyższym tego słowa znaczeniu. Schludność, która tylko podkreślała ich poziom szaleństwa. To było piękne i kuszące zarazem. Każdy ruch według odbiorcy był swoistym rytuałem kultury i sadystycznego sprytu, któremu nie brak było jednak inteligencji. Może i Romero był bardziej nastawiony na komedię, Nicholson na rolę niebezpiecznego błazna, a Ledger na sadystę najwyższej próby, ale szyk i elegancja spinały to w postać wyrafinowaną na poziomie inteligencji Hopkinsa w "Milczeniu Owiec".
Następnym złoczyńcą pod pierzyną białej farby, był Jared Leto...i tu posypała się fala krytyki. Nie miejmy mu tego za złe, ponieważ na jego wizerunek miały wpływ naprawdę wszystkie możliwe czynniki. Od naprawdę wysoko postawionej poprzeczki, bo Nicholson a potem Oscar dla Ledgera, przez sceptycyzm fanów, w końcu Joker jest tylko jeden...ewentualnie dwóch, których możemy przyjąć do naszego serca. Kończąc nawet na tym, że jego występ w "Suicide Squad" miał zaledwie chwilę. Tak więc nic nie działało na jego korzyść. Jeszcze gorzej było z wyglądem postaci. Młody, z masą tatuaży, srebrnymi zębami i wyglądem jak z maratonu odzieży dla komediantów niskiej próby. No po prostu się nie dało...
Następnie nadchodzi rok 2019 i na scenę powoli stara się wepchnąć kolejną adaptację dwóch już szeroko szanowanych odtwórców wiecznego przeciwnika Batmana. Joaquin Phoenix, bo o nim mowa, wraz z zapowiedzią kolejnego filmu nie dostał zbyt pozytywnych opinii na swój temat. Pewnie przez Leto, w końcu fani DC dostają zawału za każdym razem, kiedy ktoś stara się podważyć istniejące w ich głowach legendy. (A Tima Burtona to chyba już mało kto pamięta). Następnie przychodzi zwiastun i w tym momencie szydercze uśmiechy z twarzy powoli zaczynają znikać. Nie do końca co prawda, ale jednak. Cały problem był w tym, że "Legion Samobójców" miał jedną z lepszych zapowiedzi jakie dane było nam zobaczyć. Muzyka Queen, wybuchy, pościgi, śmieszne teksty oraz znane już kreacje- po prostu kosmos. A że film wyszedł na poziome filmu akcji rodem z BollyWood to już inna kwestia.
Pod koniec opowieści na temat zmiennych relacji fanów z ich ukochanym sadystą, Phoenix dostaje Oscara, mija kilka miesięcy, a ja w końcu znajduję chwilę, żeby zrobić sobie mały seans. I oto doszliśmy do czasu teraźniejszego.
Film jest istnym dziełem sztuki, w którym każde ujęcie gra wręcz idealnie. Mamy przedstawioną genialną historię, wplatającą się czasowo w wydarzenia sprzed uniwersum Batmana. Główny bohater z zaburzeniami psychicznymi bo zatruł się chemikaliami? Nic z tego, scenarzysta postawił kartę na coś bardzo ludzkiego, dając nam szansę na rozwinięcie empatii względem Jokera- po prostu bili go za dzieciaka (Strasznie to brzmi, ale tak to wygląda). Idealna gra światła i cienia, nadająca nawet zwykłemu miastu ponury charakter- a przypomnijmy że to czasy sprzed Mrocznego Gotham. Muzyka na najwyższym poziomie- postawiono na klasyki od bluesa po rock. Nawet zwykły papieros stał się nieodzownym elementem całego filmu (a nasz bohater to nałogowy palacz- przynajmniej na to wychodzi).
Na całym filmie zaśmiałem się tylko raz i to w momencie, w którym reżyser tego chciał. Resztę przesiedziałem z rozdziawioną szczęką, obserwując każdy ruch, którym podzielił się z nami naprawdę świetny kamerzysta. Gdzieś tam nawet przyszło mi uronić kilka łez, mimo że Joker to jednak postać zła do szpiku kości, to jednak ukazana została jako bohater tragiczny- bardzo tragiczny. Ukazujemy współczucie, mimo widocznych mordów na ekranie, szczytu czarnego humoru czy ot zwykłych, prostych występków. Po prostu mi go szkoda. Ten film to zupełnie świeże spojrzenie na początki uniwersum, spojrzenie zdecydowanie trafne i trafnie zrobione na potrzebę fanów. I z całą pewnością ten film zasłużył na bardzo wysokie noty, tego akurat jestem pewien. I jeszcze jedno, może rzecz w tym, że Joker został stworzony przez rodziców Batmana? Wtedy już inaczej przychodzi nam patrzeć na cały problem.
Pozostaje jeszcze warstwa otoczenia, czyli nasze kochane miasteczko. Początek pisany wręcz z dekadentyzmem równym Schopenhauer'owi, budujący tylko napięcie. Ukazanie problemów społecznych wyszło im 10/10/ Przedstawienie problemu człowieka chorego psychicznie? Mistrzostwo i sztuka sama w sobie. I obawiam się, że nie było tam koloryzowania w żadnym momencie. Ten film po prostu był prawdziwy do szpiku kości a my, ludzie, lubimy prawdę- ale tylko kiedy nie wytyka naszych błędów.
Zapomniałem o ubiorze, ale to już kwestia poboczna...na pozór. Może i nie mamy tutaj żadnego odcienia purpury, aczkolwiek utrzymano szyk i elegancję czarnego charakteru- tym razem głównego bohatera. Marynarka i koszula, kamizelka i pantofle...nawet w roli klauna prezentuje się lepiej niż Jared.
I trzeba jeszcze wspomnieć o małych niespodziankach dla fanów. Mi osobiście udało się póki co wyłapać tylko jedną. Mianowicie, na jednym z kadrów jest wam ukazany obraz, który znajdował się w muzeum Gotham, kiedy właśnie ten obraz bardzo chciał...Nicholson w batmanie, kilkanaście lat temu.
(Podobno niespodzianek jest aż 49, więc warto poszukać)
Serdecznie polecam i jeśli będziecie mieć kiedyś okazję, to bierzcie w ciemno. Gwarantuję że to będzie przynajmniej jeden z najlepszych filmów, jakie dane wam będzie zobaczyć.
Zostawię wam mały przekrój cytatów, które zapadły ludziom w pamięć na przestrzeni dekad, właśnie przez odtwórców roli Jokera.
1.”Uśmiechaj się, ponieważ to dezorientuje ludzi. Ponieważ to jest prostsze, niż wytłumaczenie im, co zabija cię od środka.”
2.”Przestaliśmy szukać potworów pod naszymi łóżkami, gdy zrozumieliśmy, że one są w nas.”
3.„Jeśli w czymś jesteś dobry, nigdy nie rób tego za darmo.”
4.”Szalonym jest ten, kto nie umie kierować sobą, natomiast chce kierować innymi. „
5.”Dla was jestem szaleńcem, a według mnie to wy jesteście nudni.”
6.”Ci, którzy nie potrafią śmiać się z siebie, są narażeni na ból, gdy inni się z nich śmieją.”
7.”Aby władać strachem innych, najpierw musisz zapanować nad własnym.”
8.„Nikt nie panikuje, gdy wszystko idzie„ zgodnie z planem ”. Nawet jeśli plan jest przerażający! ”
9. „Śmieją się ze mnie, bo jestem inny. Ja śmieję się z nich, bo wszyscy są tacy sami ”
10.”Jedyny sensowny sposób na życie w tym świecie, to ten pozbawiony reguł.”
11.”Jak dobrze wiesz, szaleństwo jest jak grawitacja. Wystarczy lekko pchnąć…”
12.„Czy naprawdę wyglądam jak facet z planem? Wiesz, kim jestem? Jestem psem ścigającym samochody. Nie wiedziałbym, co zrobić z jednym, gdybym go złapał!”
13.”W każdym normalnym człowieku tkwi szaleniec, który pragnie wydostać się na zewnątrz.”
14.”Ich moralność ich kodeks, to zły żart. Odrzucony przy pierwszych oznakach kłopotów. Są na tyle dobrzy, na ile pozwala im świat. Kiedy spadną żetony, cywilizowani ludzie zjedzą się nawzajem. „
A po bardziej profesjonalną recenzję, skupioną na tym filmie zapraszam na kanał Na Gałęzi, czyli TU
A po bardziej profesjonalną recenzję, skupioną na tym filmie zapraszam na kanał Na Gałęzi, czyli TU


Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jak odtwórca głównej roli ją rozumiał, jak funkcjonował w tej kreacji oraz jeśli chce zgłębić "esencję" tego filmu, warto zajrzeć na kanał p. T. Raczka https://www.youtube.com/watch?v=DaQlYfntfas
OdpowiedzUsuń