Tęsknię...
Nie umiem w komputery. Nigdy nie potrafiłam odnaleźć się w jakiś exelach, libre officach, czy nawet w prezentacjach. Nigdy nie wiedziałam jak zmienić trzcionkę, tło czy wstawić zdjęcie. Dlatego nawet w liceum moje prezentację wyglądają tak bardzo zwyczajnie, prostacko i widać, że dziewczyna nie potrafi posługiwać się najprostszym programem do robienia notatek.
Zawsze się bałam, że jeden nie odpowiedni ruch myszką i przypadkowe wciśnięcie może coś usunąć. Może to być esej na filozofię, który pisałam kilka godzin (lecz nadal nie skończyłam), moja rodzina w Simsach albo jakieś marne wypociny pisane na wattpadzie kilka lat temu. Jednak stracenie ich wydawało się wtedy jak najgorszy koszmar.
Teraz się dziwię, że serie typu: przyjaciel mojego brata, siostra mojego przyjaciela, siostra siostry mojej siostry i wujek Heniek na drodze poszukiwań sześciopaka na promocji - są co bądź nadal popularne. Czasem jak naprawdę tęsknię za pisaniem wchodzę na ten portal, gdzie depresyjne nastolatki wrzucają opowiadania o swoich idolach, robią z nich gejów, albo główna bohaterka to one same.
Tak to ja 4 lata temu.
Lubię ten okres w swoim życiu, czasem tęsknię chce wrócić ale czas "bars and melody w życiu 10 letnich dziewczynki" się skończył. Słucham innej muzyki, mam innych idoli, innych znajomych. Te kilka lat na wattpadzie pomogło bądź co bądź, rozwinąć moje umiejętności w pisaniu. Poznałam cudowne osoby, które sprawiły, że moje życie zmieniło się na lepsze. Gdyby nie moja choroba prawdopdobnie, by to trwało.
Wszystkie pierwsze internetowe znajomości. Pierwsze sukcesy w pisaniu. Pierwsza miłość. Pierwsza przyjaźń.
Tylko że niestety, wszystko zniszczyłam.
Czasem się zastanawiam, co by było gdyby. Gdybym nadal pisała. Gdybym nadal ich słuchała. Gdybym nigdy nie powiedziała mamie. Gdybym trzymała to wszystko w sobie. Gdybym nadal utrzymywała kontakt z Wiktorią.
Za Wiktoria najbardziej tęsknię z naszej paczki.
Była jak anioł.
Anioł, który nie chcąc pokazać swojej prawdziwej osobowości pisał do mnie poprzez komunikatory. Nigdy nie poznałam jej nazwiska, nigdy nie miałam jej numeru telefonu. Wszystko zaczęło się na wattpadzie i tam się skończyło. Odeszłam z internetu na dwa miesiące. Gdy wróciłam jej już nie bylo. Szukałam jej na Facebooku przeszukując każda Wiktorię S. Bo może założyła już takie konto z nazwiskiem, w końcu już skończyła wtedy 13 lat.
Po kilku miesiącach znalazłam twoje zdjęcie. A tak mi się przynajmniej wydaje, że twoje. Żałuję, że je usunęłam. Tak bardzo.
Minęło dwa lata. Dwa cholerne lata bez niej. Wiem, że nasze relacje nigdy by nie były takie same, ale myśl że jej już może nie być, lub coś jej się stało mnie przerażała. Przeraża.
Wszystko zniszczyłam przez własny egoizm. Nie pamiętam naszej ostatniej rozmowy. Czy pokłóciłyśmy się? Czy pożegnałyśmy się? Czy ona myśli o mnie tak jak ja myślę o niej? Może próbowała również mnie znaleźć? Nie zmieniłam nazwy na instagramie, nazwisko mam nadal to samo.
Gdy wracam myślami to tamtych czasów i widzę co robię, chcę do siebie krzyczeć bym przestała. Bym przestała być taka egoistyczna i przestała ranić innych. Chcę krzyczeć bym cieszyła się nadal każdą chwila z nią, bo już nigdy jej nie odzyskam.
Wiktorio tak cholernie za tobą tesknię...
Zawsze się bałam, że jeden nie odpowiedni ruch myszką i przypadkowe wciśnięcie może coś usunąć. Może to być esej na filozofię, który pisałam kilka godzin (lecz nadal nie skończyłam), moja rodzina w Simsach albo jakieś marne wypociny pisane na wattpadzie kilka lat temu. Jednak stracenie ich wydawało się wtedy jak najgorszy koszmar.
Teraz się dziwię, że serie typu: przyjaciel mojego brata, siostra mojego przyjaciela, siostra siostry mojej siostry i wujek Heniek na drodze poszukiwań sześciopaka na promocji - są co bądź nadal popularne. Czasem jak naprawdę tęsknię za pisaniem wchodzę na ten portal, gdzie depresyjne nastolatki wrzucają opowiadania o swoich idolach, robią z nich gejów, albo główna bohaterka to one same.
Tak to ja 4 lata temu.
Lubię ten okres w swoim życiu, czasem tęsknię chce wrócić ale czas "bars and melody w życiu 10 letnich dziewczynki" się skończył. Słucham innej muzyki, mam innych idoli, innych znajomych. Te kilka lat na wattpadzie pomogło bądź co bądź, rozwinąć moje umiejętności w pisaniu. Poznałam cudowne osoby, które sprawiły, że moje życie zmieniło się na lepsze. Gdyby nie moja choroba prawdopdobnie, by to trwało.
Wszystkie pierwsze internetowe znajomości. Pierwsze sukcesy w pisaniu. Pierwsza miłość. Pierwsza przyjaźń.
Tylko że niestety, wszystko zniszczyłam.
Czasem się zastanawiam, co by było gdyby. Gdybym nadal pisała. Gdybym nadal ich słuchała. Gdybym nigdy nie powiedziała mamie. Gdybym trzymała to wszystko w sobie. Gdybym nadal utrzymywała kontakt z Wiktorią.
Za Wiktoria najbardziej tęsknię z naszej paczki.
Była jak anioł.
Anioł, który nie chcąc pokazać swojej prawdziwej osobowości pisał do mnie poprzez komunikatory. Nigdy nie poznałam jej nazwiska, nigdy nie miałam jej numeru telefonu. Wszystko zaczęło się na wattpadzie i tam się skończyło. Odeszłam z internetu na dwa miesiące. Gdy wróciłam jej już nie bylo. Szukałam jej na Facebooku przeszukując każda Wiktorię S. Bo może założyła już takie konto z nazwiskiem, w końcu już skończyła wtedy 13 lat.
Po kilku miesiącach znalazłam twoje zdjęcie. A tak mi się przynajmniej wydaje, że twoje. Żałuję, że je usunęłam. Tak bardzo.
Minęło dwa lata. Dwa cholerne lata bez niej. Wiem, że nasze relacje nigdy by nie były takie same, ale myśl że jej już może nie być, lub coś jej się stało mnie przerażała. Przeraża.
Wszystko zniszczyłam przez własny egoizm. Nie pamiętam naszej ostatniej rozmowy. Czy pokłóciłyśmy się? Czy pożegnałyśmy się? Czy ona myśli o mnie tak jak ja myślę o niej? Może próbowała również mnie znaleźć? Nie zmieniłam nazwy na instagramie, nazwisko mam nadal to samo.
Gdy wracam myślami to tamtych czasów i widzę co robię, chcę do siebie krzyczeć bym przestała. Bym przestała być taka egoistyczna i przestała ranić innych. Chcę krzyczeć bym cieszyła się nadal każdą chwila z nią, bo już nigdy jej nie odzyskam.
Wiktorio tak cholernie za tobą tesknię...
Komentarze
Prześlij komentarz