Jedna z twarzy Julii Roberts

Kocham Julię Roberts miłością prawdziwą i wieczną. Zaczęło się oczywiście od "Pretty women", a potem uczucie przypieczętowała "Uciekająca panna młoda" i nie jestem w stanie stwierdzić na ile na tą miłość wpływa postać Richarda Geera, ale przymkniemy na to oko. Dzisiaj mam w planach przedstawić Wam kolejną z jej aktorskich twarzy czy też postaci i uprzedzam, że będzie to tekst niesprawiedliwy, bo nie jest ona główną bohaterką filmu, o którym będzie mowa, a stężenie cukru w cukrze tym razem nie będzie moim subiektywizmem. Moi drodzy, oto mini recenzja filmu "Wonder".

Jednak zanim jeszcze dobrze zaczniemy chciałabym przeprosić, bo wczoraj nie pojawił się żaden tekst o 17. Cóż, Redaktorzy mają mnóstwo zajęć, a ja przyznaję, że byłam zajęta dwugodzinnym wybieraniem filmu na wieczór... Najpierw zrobiłam listę czterdziestu pozycji, które chce obejrzeć, a później zastanawiałam się na co mam ochotę. Wypadło właśnie na "Wonder", którego polskie tłumaczenie brzmi "Cudowny chłopak". Tradycyjnie jest to swoboda interpretacji, która choć nie jest rażąca jak w przypadkach absolutnie kultowych, osobiście mi nie leży. Tytuł ogranicza się do głównej postaci, mimo że w całym filmie chodzi o coś zupełnie innego - ale o tym za chwilę.

Jest to obyczajowy komediodramat w reżyserii Stephena Chbosky, znanego głównie ze swojego filmu "Charlie". Oficjalna premiera miała miejsce w 2017 roku, więc odgrzewam teraz właściwie stary temat, ale myślę, że warto. I to nie tylko ze względu na fenomenalną aktorkę w obsadzie. Cały film opowiada o dziesięcioletnim chłopcu z wadą genetyczną, która między innymi zdeformowała jego twarz. Razem z rodzicami, siostrą i psem mieszka w pięknym domu na Manhattanie, a razem z początkiem roku szkolnego po raz pierwszy w swoim życiu pójdzie do szkoły, a konkretnie - do gimnazjum. Jest to ważne wydarzenie w życiu jego i całej rodziny, bo chłopak do tej pory uczył się w domu, podlegał swoistej izolacji spowodowanej niezrozumieniem i niechęcią społeczeństwa do jego odmienności.
I to są główne założenia tego filmu. Właściwie nie powinnam chyba nawet nic więcej mówić o fabule, żeby nie popsuć Wam przyjemności z niektórych dialogów czy sytuacji na ekranie. Całość jest bardzo przyjemna, lekka choć dla niektórych pewnie wzruszająca, ale przede wszystkim pozytywna. "Cudowny chłopak" to film z gatunku tych, które mają optymistycznie wpłynąć na wszystkich swoich oglądających, odmienić życie nieufnym i zgorzkniałym widzom, coś w stylu premiery przy której musiało świecić słońce z tęczą do pary.
Wszystko kręci się wokół uprzedzeń, braku tolerancji, samotności, poczuciu odrzucenia i niezrozumienia, którego doświadcza (jak się okazuje) nie tylko mały chłopiec z deformacją twarzy. Co za tym idzie nie można wymagać od tej produkcji niebywałych zaskoczeń czy też zwrotów akcji, bo jej geneza, przekaz, motywy dla których powstała są bardzo jasne i oczywiste. To nie jest film, który powinniście włączyć licząc na zastrzyk emocji, niepewności czy adrenaliny, które zazwyczaj są w dramatach obyczajowych. Nie mniej jednak mogę go Wam polecić z czystym sumieniem jeśli tylko macie ochotę na dobro, miłość, pokój na świecie i przekonanie, że można jeszcze wierzyć w ludzi.

Nie mniej jednak rozpisałam się teoretycznie na temat, ale standardowo niezgodnie z pierwotną koncepcją tekstu. Miało być o Julii Roberts, w tym filmie wcielającej się w mamę głównego bohatera - Isabel. Odgrywa oczywiście znaczące role dla całej fabuł jako troskliwa ale stanowcza mama, współczesna kobieta, a może nawet głowa rodziny. Jest wyrozumiałą mamą, która chce dla dwójki swoich dzieci jak najlepiej i oddaje im wszystko co ma, a także to co mogłaby mieć. To filmowy wzór rodzicielstwa, który pewnie nie sprawdziłby się w życiu, ponieważ bez scenariusza zdecydowanie zbyt łatwo targają nami emocje, ale z którym wszystkim rodzinom na świecie byłoby lżej. Julia Roberts jest tutaj piękna jak zawsze, doskonała aktorsko jak to ona potrafi i zdecydowanie stoi w świetle reflektorów, więc nikogo już nie dziwi pierwsze nazwisko na oficjalnym plakacie.

Podsumowując, "Cudowny chłopak" to słodki, pozytywny i wypełniony optymizmem film dla ludzi w każdym wieku. Godny polecenia ze względu na przyjemną fabułę, zdecydowanie warty obejrzenie przez wzgląd na doskonale dobranych aktorów i ich bardzo udane charakteryzacje w połączeniu z kreacjami aktorskimi. Albo mówiąc prościej - po prostu dobry film.

Rurki z kremem

Komentarze