Na poranek 16.04
Szczerze mówiąc nie pamiętam jakie Redaktor uczynił założenia tej serii. Czy to było odkrywanie przed Wami nowych, muzycznych horyzontów, pokazywanie artystów bliskich jego sercu i głowie, a którzy jednocześnie nie są Wam znani? Jeśli tak, przyznaję na samym początku, że mogę teraz zawalić, bo w ten czwartek chciałabym pogadać o piosence, która była na ustach, a wcześniej w uszach, większości ludzi w tym kraju. Snuto o niej teorie, analizowano słowa i gesty przy tym stale zachwycając się całością, a z racji, że będę dziś o niej mówić... Wcale mnie to nie dziwi.
Dziś spadnie deszcz, a później pewnie znowu łzy
Jestem wędrowcem, który biegnie w morzu mgły
Na zewnątrz dobrze, a wszystko w środku drży
Zniknęło słońce i świat nie jest w końcu zły
Quebonafide przedłużył jesień w 2020 roku, ale nikt nie miał mu tego za złe. "Jesień" to piosenka, o której dzisiaj trochę napiszę, ale uprzedzam - będzie krótko. Krótko, ponieważ jest to utwór, który cholernie mnie zasmuca i nie chciałabym go zepsuć zbędną analizą.
Nie jestem wielką fanką rapu, nie włączam go sobie codziennie w słuchawkach, nie śledzę tego świata. Wiem, że mamy Czerwony Dywan i drugi sort raperów, ale na tym informacje w mojej głowie chyba się kończą. Dlatego też byłam zaskoczona kiedy piosenka Quebo rozwaliła mnie na kawałki.
Jest prosta - świat ostatnio coraz częściej przekonuje się, że to co proste boli najbardziej. Jest spokojna, może dlatego, że emocje które wywołuje wcale takie nie są. Ma w sobie melancholię i wzbudza ją w odbiorcy. W całokształcie rapera jest bardzo zaskakująca, tak samo jak zaskakującym było jej nagłe pojawienie się. I chociaż trwa 3:43, za każdym razem mam wrażenie, że przedłużyła mi jesień aż do dziś, a zdaję się, że mamy środek wiosny.
https://www.youtube.com/watch?v=rLlOYNaWrYE
Rurki z kremem
Dziś spadnie deszcz, a później pewnie znowu łzy
Jestem wędrowcem, który biegnie w morzu mgły
Na zewnątrz dobrze, a wszystko w środku drży
Zniknęło słońce i świat nie jest w końcu zły
Quebonafide przedłużył jesień w 2020 roku, ale nikt nie miał mu tego za złe. "Jesień" to piosenka, o której dzisiaj trochę napiszę, ale uprzedzam - będzie krótko. Krótko, ponieważ jest to utwór, który cholernie mnie zasmuca i nie chciałabym go zepsuć zbędną analizą.
Nie jestem wielką fanką rapu, nie włączam go sobie codziennie w słuchawkach, nie śledzę tego świata. Wiem, że mamy Czerwony Dywan i drugi sort raperów, ale na tym informacje w mojej głowie chyba się kończą. Dlatego też byłam zaskoczona kiedy piosenka Quebo rozwaliła mnie na kawałki.
Jest prosta - świat ostatnio coraz częściej przekonuje się, że to co proste boli najbardziej. Jest spokojna, może dlatego, że emocje które wywołuje wcale takie nie są. Ma w sobie melancholię i wzbudza ją w odbiorcy. W całokształcie rapera jest bardzo zaskakująca, tak samo jak zaskakującym było jej nagłe pojawienie się. I chociaż trwa 3:43, za każdym razem mam wrażenie, że przedłużyła mi jesień aż do dziś, a zdaję się, że mamy środek wiosny.
https://www.youtube.com/watch?v=rLlOYNaWrYE
Rurki z kremem

Komentarze
Prześlij komentarz