Na poranek 18.05

Chciałbym pokazać wam coś nowego i tak dalej i tak dalej, ale z dniem dzisiejszym łączę się z internautami co do Radiowej Trójki- o tym będzie dość sporo popołudniu. Ale nie w moim stylu narzekać z samego rana.


Nazwijmy ten tydzień tygodniem zespołów, o które możecie mnie nie podejrzewać. W końcu jestem zazwyczaj kojarzony z muzyką czarną jak dusze czterech jeźdźców apokalipsy. A jak to powiedział kiedyś pewien prowadzący (i nie jest to tym razem Radek Kotarski)- Nic bardziej mylnego. (muzyka czerpana z różnych źródeł)


Zazwyczaj od najbliższych mi osób czerpię słownictwo, trochę stylu... i muzykę. W końcu wymiana doświadczeń jest ważna. I jedna z moich byłych dziewczyn (którą serdecznie pozdrawiam i darzę ciepłym serduszkiem) słuchała praktycznie tego samego, co ja. Oczywiście z małym wyjątkiem. Ja szedłem w punk i metal, a Ona natomiast w emo i zespoły popowe. Oczywiście łączył nas rock. I jak Green Day mi nie podszedł w całości, tak nad Panic at The Disco musiałem się pochylić, ponieważ o dziwo wpadło mi to w ucho. Zostałem zakatowany ich całą dyskografią, ale muszę przyznać- wyszło mi to na dobre. Oczywiście mam to do siebie, że muzyka kojarzy mi się z konkretnymi osobami lub miejscami, także moja playlista praktycznie ciągle nabiera nowych barw- bo do starych mam zbyt duży sentyment. Chyba nazwę to "Tydzień muzyki nieudanych związków Krzyśka"- nawet fajnie brzmi.

Ale do muzyki wracając, czyli w tym wypadku do PATD!, to nad Brandonem będzie wzdychać większa część żeńskich członków bloga, na to nic nie poradzę. W ogóle to Death of a Bachelor jest naprawdę zajebistą płytą- nawet jeśli nie gustuję w takiej muzyce. Więc kawałek na dziś tooooo:


Komentarze