Taki sobie dzień z życia (Treści różne, więc dla starszych)
Postanowiłem, że wezmę dziś ze sobą laptopa na cały dzień i zobaczymy co z tego wyjdzie.
Wstałem. Mamy już chwilkę po 12, tak więc nie opłaca się jeść śniadania, tylko od razu zrobię potem obiad. Ale tak za jakieś dwie godziny. A teraz czas na posenny relaks- czyli coś, co zawsze jest w cenie, a objawia się słowami "Jeszcze pięć minut".
Przeglądam memy- jak chyba każdy w moim wieku. Najbardziej trafiają do mnie te o tematyce historycznej. Czarnym humorem także nie gardzę, ale moje motto na dziś to "Śmieje się pośród przypraw". To strasznie suche, ale sam ciąg tych wyrazów wywołuje u mnie uśmiech. Wyobrażam sobie takiego Dundersztyca, śmiejącego się wśród kurkumy- dla mnie to cudo!
Dobra, teraz reddit. Trafiłem na dział poświęcony dyskusji na temat dziwnych tłumaczeń porno na język polski. Sprawa oczywiście mi dobrze znana. Ale przeglądając forum, natrafiłem na dyskusję fetyszy o zabarwieniu ekonomicznym. Oczywiście pomijamy samotne mamuśki w mojej okolicy i takie tam inne napalone bez karty kredytowej dwadzieścia metrów stąd.
Dobra, wyjrzę przez okno. Dwadzieścia metrów ode mnie jest maltańczyk- ale on nie potrafi posługiwać się telefonem- chociaż łapki ma słodkie, to mu przyznać trza.
Jest jeszcze nasz okoliczny degustator tanich win, ale jego o takie rzeczy bym nie podejrzewał. Ale wróćmy do dyskusji.
"Moja żona chce się rżnąć za pięć dolarów"- to mnie dosłownie rozwala. I jakieś 150 osób, które w ów dyskusji raczy uczestniczyć. Pięć dolarów w przeliczeniu na obecny kurs to jakieś (aż sprawdzę kurs dolara) około 22 złote. Średnia prostytutka w naszym kraju godzi się na stawkę równą 50 złotych. Czyli wychodzi dość korzystnie. Ale tu pojawiają się dwie kwestie. Biedny jest ten facet, skoro musi za to płacić swojej własnej żonie. Bo raczej o cudzą mu nie chodziło. Moja Balbina uprawia cudze łoże- i to byłby dobry tytuł. Ale nie to mnie bawi. Rozśmiesza mnie fakt, ze gdzieś na świecie mogą być osoby z fetyszem niskich cen. Jego to podnieca, bo jego żona jest tania. Ile razy dochodzi na przecenach w Lidlu? Tak czy owak, Black Friday dla własnego zdrowia na pewno spędza w domu. A tak na serio, jeśli nie robi tym nikomu krzywdy, to akceptujmy- w końcu to nie w naszym łożu jest ta cała Balbina.
Dobra, sięgnę po gitarę- w końcu kiedyś trzeba, a przez to wszystko coraz mniej mam ochoty. Skale, arpegia i pasaże- tortury na dzień dzisiejszy. I Zuzia napisała, czyyyyyli mogę sobie dziś granie darować. Nie, nie mogę. Jakoś trzeba to pogodzić.
W sumie zrobię naleśniki.o! A tak na serio to mam strasznego lenia i nie chce mi się nic innego robić. Jeszcze dostaję ciągle wiadomości od ludzi po debacie wyborczej. I huj, z tego co mi wiadomo, to wybory nie uciekną- i to był dobry żart.
I dostałem zaproszenie na grupę "Cytaty Gintrowskiego których na pewno nie znasz, bo nigdy ich nie powiedział"- czy jakoś tak.
I muszę powiedzieć, że memy z Kaczmarskim mnie rozwalają doszczętnie. Aż chyba wam coś z tej grupy wrzucę (chyba, bo nie wiem czy dam radę)
I znowu Rammestein po rusku- to też dostaniecie!
Ale szczun za wykonanie, bo jest w sumie nawet skoczne i w pogo można iść- czyli kryteria oceniania muzyki stosowane przez Krzyśka.
Okej, kolejny mem, tym razem nawiązujący do polskiej klasyki kina, to wrzucam:
Setny post o tym, że Woodstocku nie będzie. Ale będzie w domach, tylko że online, tak więc jak nie przeciążymy serwerowni, to zobaczymy jak to będzie.
Jest kurs o nauce szybkiego czytania- chyba wezmę w nim udział, a co mi szkodzi?
Dobra, czas na kolejne posty grupy wiekowej 13-17, wypowiadające się na temat prawa aborcyjnego. Chyba czas zmienić konto.
A tak na poważnie, to mam swoje zdanie na ten temat, ale wolałbym, żeby decyzję nad tym prawem podejmowały kobiety, które miały styczność z danymi przypadkami. Nie stójmy nad zgwałconą dziewczyną w ciąży i nie decydujmy o jej losie- bo w tym momencie to my jesteśmy gwałcicielami, tylko że zamiast zadrapań na ciele, będzie miała szramy na psychice. A kto wie czy to nie jest gorsze...
Wybory, prawo aborcyjne, wiedźmin- dodam je do listy. Do kurwa niewidzialnej listy rzeczy , o których chcę napisać, ale nie mam tej listy, więc znowu będę się zastanawiał nad tematem następnego felietonu. Może zainwestuje te dwa złote w zeszyt...
Dobra, zajrzę na bloga. Serio mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z wyglądu. I nawet logo jest takie jakieś przyjemne. Więc oto na ten czas będziemy pod jego flagą. Więc Rurki i Emi, dziękuje. Oczywiście muszę wspomnieć w osobnym zdaniu o Marcie, której trucie mi tyłka i narzekania na mnie w każdy możliwy sposób napędza mnie do działania. Dziękuję i proszę- staraj się trafiać w klawiaturę!
To jeszcze póki mam chwilę, to wybiorę coś na muzyczne poranki. Tym razem może coś z mojego zbioru płyt. Co prawda większość muzyki mam na Spotify, ale jakoś miło mieć w ręku czyjś dorobek. Podobno także słowo pisane jest cięższe od mówionego...
Łona wypuścił swoją zwrotkę do #hot16challenge2. Nie gustuję w większości rapu, ale chodzi o pomaganie, tak więc i wy możecie od siebie dorzucić chociaż złotówkę. Z tego co widzę na obecną chwilę, jest już ponad 800 tysięcy, także idea kwitnie.
I dostałem bardzo, bardzo słodki obrazek. Osobie, która go wysłała dziękuję, przesyłam masę buziaków i tulasów. To każdemu z nas się przydaje!
"Zakaziłem się w szpitalu. Myślałem, że mnie to nie dotknie"
Przeczytałem przed chwilą taki post, który o dziwo chyba został zaczerpnięty z artykułu na WP. Oczywiście ten sam tytuł, ale różnica w treści dość kolosalna. WP zrobiło tym razem naprawdę kawał dobrej roboty, do której link macie tutaj.
Zrobiłem te jebane naleśniki! Czemu o nich tak brzydko? W sumie to nie ich wina, ponieważ zepsuła mi się trzepaczka i musiałem używać miksera. A co w nim złego? To, że nawet na najmniejszej mocy mam całą kuchnię w cieście na naleśniki- albo mące. A biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do czarnych ubrań, to powodzenia. Ale zrobiłem, zjadłem i wybrałem się na działkę. Posadziłem więcej trawy, kilka sadzonek i jakoś powoli zaczyna to wyglądać. Zmachałem się, odpocząłem i postanowiłem wrócić do domu, w akompaniamencie moich kochanych słuchawek. Dochodzę do bloku i jak zwykle urzeka mnie jedna rzecz.
Moje osiedle- a właściwie najbliższe bloki są postawione obok siebie w kwadracie, czyli bloki na bokach i wolny środek. A nie do końca, ponieważ na tym środku rośnie sobie stara i dość duża jabłoń. Nie powiem że gigantyczna bo widziałem większe- ale liczy się technika. I płatki tego drzewa były w stanie obsypać każdy blok, z każdej możliwej strony- co uwielbiam, ale czego pewnie nie darzył by sympatią nasz ogrodnik- gdyby kiedyś się pojawił. Zdjęcie poniżej jako przykład.
Postanowiłem także odrzucić trochę swoją ulubioną fotografię w lekko surrealistycznym stylu na rzecz pięknej o tej porze roku matki natury. A tak na serio to chciałem sprawdzić czy nadal umiem robić zdjęcia, tym razem bez babrania się w programach graficznych. Także oto zdjęcie, które na ów moment wyszło mi najlepiej.
Dobra, jeszcze spojrzę na zegarek- jest godzina szósta popołudniu, czyli w sumie można już odpocząć. A tak serio to nie. Dochodzi jeszcze ogarnięcie mieszkania i uzupełnienie wpisu w linki i zdjęcia, żeby to jednak jakoś fajnie wyglądało. Jak coś mnie jeszcze najdzie to dopiszę to poniżej.
A właśnie. Dzisiaj jest 8 mają, czyli dzień zespołu Motörhead, tak więc po prostu wejdźcie i słuchajcie!
Wstałem. Mamy już chwilkę po 12, tak więc nie opłaca się jeść śniadania, tylko od razu zrobię potem obiad. Ale tak za jakieś dwie godziny. A teraz czas na posenny relaks- czyli coś, co zawsze jest w cenie, a objawia się słowami "Jeszcze pięć minut".
Przeglądam memy- jak chyba każdy w moim wieku. Najbardziej trafiają do mnie te o tematyce historycznej. Czarnym humorem także nie gardzę, ale moje motto na dziś to "Śmieje się pośród przypraw". To strasznie suche, ale sam ciąg tych wyrazów wywołuje u mnie uśmiech. Wyobrażam sobie takiego Dundersztyca, śmiejącego się wśród kurkumy- dla mnie to cudo!
Dobra, teraz reddit. Trafiłem na dział poświęcony dyskusji na temat dziwnych tłumaczeń porno na język polski. Sprawa oczywiście mi dobrze znana. Ale przeglądając forum, natrafiłem na dyskusję fetyszy o zabarwieniu ekonomicznym. Oczywiście pomijamy samotne mamuśki w mojej okolicy i takie tam inne napalone bez karty kredytowej dwadzieścia metrów stąd.
Dobra, wyjrzę przez okno. Dwadzieścia metrów ode mnie jest maltańczyk- ale on nie potrafi posługiwać się telefonem- chociaż łapki ma słodkie, to mu przyznać trza.
Jest jeszcze nasz okoliczny degustator tanich win, ale jego o takie rzeczy bym nie podejrzewał. Ale wróćmy do dyskusji.
"Moja żona chce się rżnąć za pięć dolarów"- to mnie dosłownie rozwala. I jakieś 150 osób, które w ów dyskusji raczy uczestniczyć. Pięć dolarów w przeliczeniu na obecny kurs to jakieś (aż sprawdzę kurs dolara) około 22 złote. Średnia prostytutka w naszym kraju godzi się na stawkę równą 50 złotych. Czyli wychodzi dość korzystnie. Ale tu pojawiają się dwie kwestie. Biedny jest ten facet, skoro musi za to płacić swojej własnej żonie. Bo raczej o cudzą mu nie chodziło. Moja Balbina uprawia cudze łoże- i to byłby dobry tytuł. Ale nie to mnie bawi. Rozśmiesza mnie fakt, ze gdzieś na świecie mogą być osoby z fetyszem niskich cen. Jego to podnieca, bo jego żona jest tania. Ile razy dochodzi na przecenach w Lidlu? Tak czy owak, Black Friday dla własnego zdrowia na pewno spędza w domu. A tak na serio, jeśli nie robi tym nikomu krzywdy, to akceptujmy- w końcu to nie w naszym łożu jest ta cała Balbina.
Dobra, sięgnę po gitarę- w końcu kiedyś trzeba, a przez to wszystko coraz mniej mam ochoty. Skale, arpegia i pasaże- tortury na dzień dzisiejszy. I Zuzia napisała, czyyyyyli mogę sobie dziś granie darować. Nie, nie mogę. Jakoś trzeba to pogodzić.
W sumie zrobię naleśniki.o! A tak na serio to mam strasznego lenia i nie chce mi się nic innego robić. Jeszcze dostaję ciągle wiadomości od ludzi po debacie wyborczej. I huj, z tego co mi wiadomo, to wybory nie uciekną- i to był dobry żart.
I dostałem zaproszenie na grupę "Cytaty Gintrowskiego których na pewno nie znasz, bo nigdy ich nie powiedział"- czy jakoś tak.
I muszę powiedzieć, że memy z Kaczmarskim mnie rozwalają doszczętnie. Aż chyba wam coś z tej grupy wrzucę (chyba, bo nie wiem czy dam radę)
I znowu Rammestein po rusku- to też dostaniecie!
Ale szczun za wykonanie, bo jest w sumie nawet skoczne i w pogo można iść- czyli kryteria oceniania muzyki stosowane przez Krzyśka.
Okej, kolejny mem, tym razem nawiązujący do polskiej klasyki kina, to wrzucam:
Setny post o tym, że Woodstocku nie będzie. Ale będzie w domach, tylko że online, tak więc jak nie przeciążymy serwerowni, to zobaczymy jak to będzie.
Jest kurs o nauce szybkiego czytania- chyba wezmę w nim udział, a co mi szkodzi?
Dobra, czas na kolejne posty grupy wiekowej 13-17, wypowiadające się na temat prawa aborcyjnego. Chyba czas zmienić konto.
A tak na poważnie, to mam swoje zdanie na ten temat, ale wolałbym, żeby decyzję nad tym prawem podejmowały kobiety, które miały styczność z danymi przypadkami. Nie stójmy nad zgwałconą dziewczyną w ciąży i nie decydujmy o jej losie- bo w tym momencie to my jesteśmy gwałcicielami, tylko że zamiast zadrapań na ciele, będzie miała szramy na psychice. A kto wie czy to nie jest gorsze...
Wybory, prawo aborcyjne, wiedźmin- dodam je do listy. Do kurwa niewidzialnej listy rzeczy , o których chcę napisać, ale nie mam tej listy, więc znowu będę się zastanawiał nad tematem następnego felietonu. Może zainwestuje te dwa złote w zeszyt...
Dobra, zajrzę na bloga. Serio mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z wyglądu. I nawet logo jest takie jakieś przyjemne. Więc oto na ten czas będziemy pod jego flagą. Więc Rurki i Emi, dziękuje. Oczywiście muszę wspomnieć w osobnym zdaniu o Marcie, której trucie mi tyłka i narzekania na mnie w każdy możliwy sposób napędza mnie do działania. Dziękuję i proszę- staraj się trafiać w klawiaturę!
To jeszcze póki mam chwilę, to wybiorę coś na muzyczne poranki. Tym razem może coś z mojego zbioru płyt. Co prawda większość muzyki mam na Spotify, ale jakoś miło mieć w ręku czyjś dorobek. Podobno także słowo pisane jest cięższe od mówionego...
Łona wypuścił swoją zwrotkę do #hot16challenge2. Nie gustuję w większości rapu, ale chodzi o pomaganie, tak więc i wy możecie od siebie dorzucić chociaż złotówkę. Z tego co widzę na obecną chwilę, jest już ponad 800 tysięcy, także idea kwitnie.
I dostałem bardzo, bardzo słodki obrazek. Osobie, która go wysłała dziękuję, przesyłam masę buziaków i tulasów. To każdemu z nas się przydaje!
"Zakaziłem się w szpitalu. Myślałem, że mnie to nie dotknie"
Przeczytałem przed chwilą taki post, który o dziwo chyba został zaczerpnięty z artykułu na WP. Oczywiście ten sam tytuł, ale różnica w treści dość kolosalna. WP zrobiło tym razem naprawdę kawał dobrej roboty, do której link macie tutaj.
Zrobiłem te jebane naleśniki! Czemu o nich tak brzydko? W sumie to nie ich wina, ponieważ zepsuła mi się trzepaczka i musiałem używać miksera. A co w nim złego? To, że nawet na najmniejszej mocy mam całą kuchnię w cieście na naleśniki- albo mące. A biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do czarnych ubrań, to powodzenia. Ale zrobiłem, zjadłem i wybrałem się na działkę. Posadziłem więcej trawy, kilka sadzonek i jakoś powoli zaczyna to wyglądać. Zmachałem się, odpocząłem i postanowiłem wrócić do domu, w akompaniamencie moich kochanych słuchawek. Dochodzę do bloku i jak zwykle urzeka mnie jedna rzecz.
Moje osiedle- a właściwie najbliższe bloki są postawione obok siebie w kwadracie, czyli bloki na bokach i wolny środek. A nie do końca, ponieważ na tym środku rośnie sobie stara i dość duża jabłoń. Nie powiem że gigantyczna bo widziałem większe- ale liczy się technika. I płatki tego drzewa były w stanie obsypać każdy blok, z każdej możliwej strony- co uwielbiam, ale czego pewnie nie darzył by sympatią nasz ogrodnik- gdyby kiedyś się pojawił. Zdjęcie poniżej jako przykład.
Postanowiłem także odrzucić trochę swoją ulubioną fotografię w lekko surrealistycznym stylu na rzecz pięknej o tej porze roku matki natury. A tak na serio to chciałem sprawdzić czy nadal umiem robić zdjęcia, tym razem bez babrania się w programach graficznych. Także oto zdjęcie, które na ów moment wyszło mi najlepiej.
Dobra, jeszcze spojrzę na zegarek- jest godzina szósta popołudniu, czyli w sumie można już odpocząć. A tak serio to nie. Dochodzi jeszcze ogarnięcie mieszkania i uzupełnienie wpisu w linki i zdjęcia, żeby to jednak jakoś fajnie wyglądało. Jak coś mnie jeszcze najdzie to dopiszę to poniżej.
A właśnie. Dzisiaj jest 8 mają, czyli dzień zespołu Motörhead, tak więc po prostu wejdźcie i słuchajcie!









Komentarze
Prześlij komentarz