Bukowski vibe

 Hm, cześć. 

Blog bardzo długo nie był aktywny, właściwie nie wiedzieć czemu, a przynajmniej nie pamiętam żadnego powodu, mogę się tylko domyślać. Nie zmienia to jednak faktu, że często tu wchodziłam. Właściwie to zaglądałam na komentarze. Miałam nadzieje, że pojawi sie jakiś nowy, że komuś będzie brakowało poranków z Redaktorem albo po prostu naszych wylewanych rozpaczy pomiędzy literkami. Z tym, że nic takiego się nie pojawiło - aż do dziś. I chociaż nie jest to komentarz, a post Redaktora, o którym Cwaniaczek nawet się nie zająknął, dla mnie wystarczy. 

Wracamy. Wracam, o, może tak. 

Prawda jest taka, że cholernie mi tego brakuje. Bloga, pisania, wylewania emocji, szukania słów, które być może nie utkwią w przestrzeni ale najzwyczajniej w świecie do kogoś trafią. Ostatnio nie jest dobrze. Nie mam sukcesów, o których mogłabym napisać, nie otaczam sie cudownymi ludźmi, nie
udaje mi się być tak jak chce, a właściwie to nie mam nawet siły, żeby być. I dochodzę do strasznie smutnych wniosków, bo jak się okazuje nigdy nie robiłam sztuki, nigdy nie będę nawet blisko stworzenia czegokolwiek zapierającego oddech. Nie chcę już sobie wmawiać, że to przyjdzie, że mam jeszcze czas, że wszystko dopiero się zaczyna. Szczerze mówiąc godze sie tym, że musze sobie znaleźć nowy pomysł na siebie i nowe marzenie, z tym, że to cholernie boli, bo żyję sztuką odkąd pamiętam.

Umarliśmy już tyle razy, że teraz możemy tylko dumać czemu wciąż nam zależy - tłucze mi się tak, tytułowy Charles, do kilkunastu bardzo przykrych dni i pewnie będzie sie jeszcze długo obijał po mojej głowie, ale mówi się trudno i płynie się dalej, nie?

Nie wiem jeszcze jak tutaj wróce, ale wrócę. Wracam. 

I mam prośbę, nie mówcie nic Redaktorowi. Niech sam sie dowie (chociaż pewnie sie wygadam).

Do następnego, 

Rurki

Komentarze