Mogę.Chcę.Wiem
Jak bardzo trafne są to słowa? Wręcz krytycznie rzecz ujmując, podstawowe w ramach tego wpisu, lecz także naszej egzystencji- ale wypadałoby napisać wstęp...
Właśnie dzisiaj zacząłem studia! Na jednym z kierunków, na który chciałem się dostać- czyli na prawo. Wykłady nie są złe, wykładowcy są nawet fajni i można do nich zapałać jakąś formą miłości (jak na katów, którzy będą cię ciąć przez następne kilka lat). Ale...jest fajnie. Więc w czym rzecz?
Mam historię oraz logikę prawną z bardzo miłym i genialnym wykładowcą. Już ma swoje lata, ale nadal potrafi przekazywać swoją wiedzę, a to najważniejsze. Również dał nam mnóstwo materiałów do przeczytania (dosłownie ogrom), w tym jedną książkę, opisującą w prawno-filozoficzny sposób na temat wolności naszego życia- czyli wolność we wszystkich odmianach. Jak się okazuje, praktycznie zawsze, wolność nie jest prawdziwa, a o ile jest- to może towarzyszyć nam w większości tylko powierzchownie.
Co lepsze, wymieniono tam logiczne uwarunkowania oddziaływania otoczenia na człowieka i człowieka na otoczenie. Taki sobie system wspólnych wartości, celów i tak dalej...
Ja wiem, że dziś jakoś krótko, ale postaram się coś dla was ogarnąć. Mam środy wolne, więc w czwartki coś ode mnie będzie się pojawiać. Więc łapcie kilka naprawdę ciekawych fragmentów i pomyślcie razem ze mną- czy jestem naprawdę wolnym człowiekiem?
"Skupmy najpierw uwagę na definicji bycia wolnym. Być wolnym to: spełniać to, co się chce i może,
wiedząc o tym; z dodatkiem: o ile nie uniemożliwia to innym spełniać tego, co chcą i mogą,
Definicja ma trzy człony: chcę – mogę – wiem. Czeka nas teraz zadanie przeanalizowania i zrozumienia
każdego z tych członów z osobna, jak i wszystkich razem.
Słowa „chcę”, „mogę” i „wiem” odnoszą się do wielu złożonych struktur, procesów i funkcji tkwiących
w człowieku i poza nim. I tak, za „chcę” stoją: motywacja i umysł danego podmiotu, a także wyobrażanie
sobie przez niego pożądanego stanu rzeczy. Za „mogę” stoją: umysł i warunki myślenia i działania człowie-
ka; warunki te znajdują się w nim samym (podmiotowe) i poza nim (wokółpodmiotowe, światowe). „Wiem”
to oczywiście świadomość i informacja. W definicji pojawia się też słowo „spełniać” – to tyle, co robić coś i
osiągać coś. „Spełniać to, co się chce”, znaczy: zarówno „co się chce”, jak i „jak się chce”, jest to zarówno
osiąganie celu bądź przedmiotu, do którego się zmierza, jak i sposób, w jaki ten cel bądź ten przedmiot się
osiąga.
Jeśli ktoś wykorzystuje pierwszą część tej definicji („chcę”), abstrahując od jej drugiej części („mogę”),
to nie realizuje wolności. Ktoś abstrahuje od „mogę” zwykle z powodu nieoszacowania własnych umiejętno-
ści, niezrozumienia sytuacji, w której się znajduje, braku wiedzy o tym ku czemu dąży, dlatego że nie czuje
potrzeb innych ludzi lub z zamysłem je lekceważy. Jeśli nie realizuje wolności, to co robi? Realizuje samo-
wolę. I jeśli ktoś kieruje się wewnętrznym przymusem czynienia czegoś czy obsesją, to też nie będzie to
wolność.
Definicja ma dodatek nawiązujący do ważnego, znanego większości ludzi ograniczenia: granicą mojej
wolności jest twoja wolność (i oczywiście granicą twojej – moja). Tę granicę podświadomie wyczuwamy,
świadomie negocjujemy, walczymy o jej satysfakcjonujący zasięg, bronimy jej, gdy inni chcą ją wbrew nam
przekroczyć.
Dostrzeganie współwystępowania dyspozycji znajdujących się w podmiocie i warunków spoza niego nie
jest wcale łatwe. Byli tacy, którzy wymieniając jedną z dyspozycji człowieka, jaką jest wola, oświadczali, że
człowiek jest wolny (a nawet, że jest „stworzony” jako wolny), i abstrahowali od warunków pozapodmioto-
wych (zresztą też abstrahowali od wielu warunków wewnątrzpodmiotowych). Niektórzy znów koncentrowali
się głównie na warunkach zewnętrznych; ukazywali, że wybory człowieka mogą być drastycznie zawężane
przez środowisko przyrodnicze i przez społeczeństwo. Ci drudzy mieli więcej racji. Człowiek nie jest wolny
sam z siebie. Jeśli nie ma odpowiednich warunków społecznych czy politycznych, jeśli wychowanie i proces
socjalizacji są bardzo restrykcyjne i sztywne, to rzesze ludzi nie znają smaku wolności, jego delikatny zew
szybko w sobie tłumią, odwracają głowy od tych, którzy otwarcie realizują wolność, lub nawet nastają na
nich.
Z faktu, że ma się akt chcenia, jeszcze nie wynika wolność. Wolność pojawia się, gdy są spełnione wa-
runki realizowania tego, co się chce, i gdy towarzyszy temu świadomość. Bez spełnienia określonych warun-
ków działanie nie zostanie podjęte. Również z samego poczucia, że coś się może, nie wynika wolność. Do
„móc” danego podmiotu musi dojść jego działanie (lub ewentualnie powstrzymanie się od działania, jeśli
uzna się, że jest to lepsze wyjście).
Świadomość towarzyszy niemal cały czas temu, co dzieje się w obszarze wolności. Wiem, że chcę i
czego chcę, wiem, że mogę, wiem, że trzeba działać. A także: wiem, że nie wiem o wielu rzeczach warunku-
jących to, co nadchodzi, muszę jednak w sytuacji, w której się znalazłem, podjąć jakąś decyzję (lub po-
wstrzymać się od podjęcia decyzji). Jeśli świadomość zanika, zanika i wolność. Chcenie przestaje być wtedy
chceniem, stając się wyrazem popędów i instynktów lub automatyczności zachowań. Warunki stają się zda-
rzeniami nachodzącymi podmiot w sposób przez niego nieprzewidywany i niekontrolowany. Dowiadujemy
się zatem, że świadomość przenika – częściowo – „chcenie” i odnoszenie się podmiotu do uwarunkowań;
przenika też jego „mogę”.
Gdy mamy wybierać spośród rzeczy, które inni dla nas wcześniej przeselekcjonowali – i wiemy, że to
zrobili – to dostrzegamy ograniczenie naszej wolności. Natomiast gdy nie wiemy i nie podejrzewamy, że
zakres możliwości ktoś nam z góry ustalił, a de facto ustalił, to nasze poczucie wolności nie doznaje
uszczerbku.
Rolę wiedzy w kształtowaniu się i w stosowaniu wolności dobitnie podkreślali starożytni, na przykład
stoicy twierdzili: „Tylko mądry człowiek jest człowiekiem wolnym (eleutheros), każdy głupiec zaś – to nie-
wolnik”4
. Jeśli ktoś czegoś chce i warunki po temu są spełnione, ale robi to, co chce, mając umysł zalewany
emocjami, np. skrajną radością czy wielką złością, czy też jego umysł jest zdominowany żarliwą wiarą, to nie
jest wolny. Zalewanie umysłu emocjami czy wiarą utrudnia występowanie wolności lub nawet ją uniemożli-
wia. Stoicy wprost definiowali wolność jako kierowanie zachowania rozumem: „Wolnością jest kierowanie
własnymi czynami"
Redaktorze czekam na nowy post!!
OdpowiedzUsuń