There is peace even in the storm
Miałam dzisiaj sen.
Pokręcony, szalony sen, który opierał się na postaci starszego ode mnie mężczyzny o długich, ciemnych włosach, jasnej cerze i ogromnych dłoniach. Więcej o nim nie pamiętam, no...może jeszcze to, że był wyższy, ale umówmy się, przy moim wzroście o to nie trudno. I właściwie nie wiem czemu o tym piszę, o czymkolwiek, tutaj.
Kłamstwo. Wiem doskonale.
Obudziłam się spokojna, ale od rana coś we mnie drży. Nie mam pojęcia co, ale nie przeraża mnie to, bo przecież nie po raz pierwszy nie jestem w stanie określić emocji, prawda? Jedyne czego jestem pewna to tego strasznego uścisku w gardle i w mostku, pomiędzy sercem, a duszą. Ale... może opowiem od początku.
Byłam w domu mojej babci, właśnie z tym mężczyzną. Chyba gotowaliśmy rosół? Brzmi zabawnie, ale wydaje mi się, że na starej, białej kuchence w kącie w kuchni stał wielki garnek, na którym podskakiwała pokrywka. Może nawet wrzucałam do środka marchewkę. Dużo rozmawialiśmy. W tle, z niewielkiego radyjka przy lodówce, leciała muzyka I't looks like i'll never fall in love... i potem zamiast starej podłogi, pod stopami miałam materac, a sama byłam okryta wyłącznie białą pościelą. Tyle, że to nie byłam ja. To nie było "moje" ciało. Stała tam jakaś inna, młoda kobieta, niewątpliwie wyższa i ładniejsza ode mnie. Miała na głowie więcej włosów, pomalowane paznokcie, ani śladu znamion. Wtedy właśnie wszedł ten mężczyzna i chociaż nie potrafię sobie przypomnieć szczegółów, wiem, że miał Jego oczy. I wtedy do mnie dotarło. Zupełnie jakby ktoś uderzył mnie w splot słoneczny.
To był On. Inna szczęka, linia włosów, usta, dłonie, inny krok. Ale to był On i...to byłam ja. Poznałam po sposobie w jaki na nią patrzy, na mnie. Potem, potem zeszłam po schodach do długiego, ciemnego korytarza, który prowadzi do wyjścia na ulicę i, tyle. Może sen się skończył, a może po prostu więcej nie pamiętam.
Kurczę. [...] Kurczę.
Wiele razy śmiałam się z moich przeczuć, mitycznej intuicji, ale prawda jest taka, że rzadko kiedy mnie ona zawiodła. I chyba stąd to drżenie... Bo jedyne co mam z tyłu głowy to
Please don't fall in love with someone else
I nie wiem co więcej mogę powiedzieć. Przecież go nie zapytam, nie opowiem mu. Chociaż właściwie co? Tu nie ma nic do opowiadania. To tylko kolejna mara, która nie sprawi, że zrozumiem Jego z przeszłości, ani że on mi uwierzy. Mogę sobie tylko myśleć o tym, że w kolejnym życiu będzie mi z tym lepiej. - Na początku chciałam napisać "skończy się to dla mnie lepiej" ale...historia nadal trwa, nie? A ja nawet pisząc o tym, że muszę przestać w to wierzyć, zwyczajnie nie potrafię. Mogę jedynie zanucić Katy Perry
In another life
I would be your girl
We'd keep all our promises
Be us against the world
P.S. Przed chwilą przeczytałam nasze stare, chociaż nie tak bardzo, rozmowy i... serce to mięsień prawda? A mięsień można nadszarpnąć? To chyba to się właśnie stało, bo każda moja cząstka czyta te słowa i widzi w nich, że mam rację, jednocześnie doskonale wiedząc, że... że nie.
P.P.S.Minęły dwa dni, przeczucie mnie nie opuszcza...
Komentarze
Prześlij komentarz