Dwa po osiem
Zdaje się, że z moich studiów filmowych nici, więc przynajmniej wrzucę tutaj listę tych, które ostatnio obejrzałam i drugą - te, które najmocniej chcę zobaczyć, a z jakiś przyczyn jest to niemożliwe, albo ciągle mi to nie wychodzi. Nie oszukujmy się, raczej chodzi o to drugie. Tak czy inaczej, zapraszam, jakby ktoś nie wiedział za co się zabrać w wolnym czasie. A tym bardziej co omijać szerokim łukiem.
1."Twoja nieznajoma" (2021r), ponoć melodramat, ale ja bym nie obrażała tego gatunku. I to już dużo znaczy, bo melodramatyczna to jest Jane Austin, a ja nie cierpię Jane Austin. W każdym razie, scenariusz stary i oklepany, aktorzy drętwi, wszędzie młodzieżowe stereotypy albo pseudo mądrości. Film był robiony przez zespół, który z młodą generacją nie ma nic wspólnego, a gość odpowiedzialny za montaż powinien stracić prawa do wykonywania zawodu. Stracony czas, naprawdę. Bo nawet nie dało się śmiać z żałości tego czegoś, tak okropne to było. 1/10
2."Tick, tick... Boom!" (2021r) zgrabny musical. Kocham Andrew Garfielda i to nie przez jego kreację w Spider-Manie, chociaż jest on moim ulubionym, i to głównie dlatego sięgnęłam po ten film. Nie żałuję. To było przyjemne, niektóre piosenki miały zadatek na niewychodzenie z głowy. Jeśli ktoś lubi Broadway albo jest ciekawy, polecam. Chociaż są lepsze, wiadomo. 6/10
3."Magiczny miecz - Legenda Camelotu" (1998r) - mam nadzieję, że nie tylko ja pierwsze słyszę o tej bajce. Myślałam, że co jak co, ale animacje to znam wszystkie, a tu proszę. Niezła bajka, spoko kreska i wspaniały jeden z bohaterów. Ale jest to jednak stare kino, więc nie ma tu plot twistu, żadnego zaskoczenia czy szczególnie wyrazistego scenariusza. Ogląda się, bo się ogląda, nawet jeśli główna bohaterka jest dla wszystkich tak okropna jak w moim odczuciu. Nie mniej, okay. 5/10
4."Oszustki" (2019r), typowo amerykańska komedia i jakkolwiek się to nie kojarzy, całkiem udana. Fajna kreacja Annie Hathaway, zgrabne zakończenie, przyjemne stroje i kolory, chociaż komedią kryminalną to bym tego nie nazwała, bo kryminał to żaden. Zwyczajny film dla relaksu. 5/10
5."Egzorcysta" (1973r) to horror, który naprawdę był momentami straszny. I obrzydliwy. Przesadzony, campowy, oldschool. Była tam jedna taka scena, która na długo zostanie mi w pamięci i nie jestem pewna czy jest to komplement dla twórców, ale oczywistym dla mnie jest dlaczego jest to film klasyczny. Z dzisiejszej perspektywy jego wysokie noty mogą dziwić, bo jesteśmy przyzwyczajeni do kompletnie innego stylu gry, wystarczy jednak wyłączyć sobie w głowie współczesność, zgasić światło i jest szansa, że będziecie sikać po gaciach. 6/10
6."Slender man" (2018) powinien być zakwalifikowany jako komedia, nie jako horror. Nawet jak nazwę to tanim szajsem dla jedenastolatków, to wydaje mi się to zbyt wysoką półką. Tam nic nie było. Ani scenariusza, ani strachu. Zero bohaterów, antybohaterów, kiepskie jumpscary, tragiczna muzyka, jedno z najbardziej rozczarowujących typów zakończeń w historii. Jeśli ktoś dawno temu grał w grę ze Slendermanem, w której chodziło się po lesie, patrzyło przez lupkę, a wszędzie była mgła, i chce włączyć ten film żeby bać się tak jak wtedy, to dwie sprawy. Po pierwsze, nie macie już dziewięciu lat moi drodzy, po drugie, bardziej przeraża mnie Zmierzch. 1/10
7."Ex machina"(2015r) czyli coś co długo wisiało na liście do obejrzenia. To jest film kompletny, ale nie wybitny, przynajmniej nie dla mnie. Alicja Vikander jest dobra, ale nie tak dobra jak w "Dziewczynie z portretu". Scenariusz jest udany, ale na obecne czasy bardzo do przewidzenia, a to niedobrze, bo nadal nie sięgamy filmowych realiów. Przede wszystkim jednak doceniam Domhnalla Gleesona, był porażający, wspaniały, świetny. Od podstaw postaci po wydźwięk aktorski. Generalnie, godne polecenia. 7/10
8."Hotel Transylwania" (2012r) leciał sobie w telewizji i się skusiłam. Przede wszystkim, świetne nawiązania popkulturowe. Całkiem niezły muzycznie, a współczesny humor nazwałabym udanym, chociaż zazwyczaj jest tak trywialny, że aż boli. Udany początek cyklu bajek, sięgnę pewnie niedługo po drugą część. Bardzo, bardzo przyjemna. 6/10
Natomiast jeśli chodzi o osiem pozycji, które planuje obejrzeć jak najszybciej - wykluczając przy tym Avatara 2, którego teoretycznie powinnam już znać dwa lata temu na biedę - to w kolejności losowej mamy tak:
- "Drogi Evanie Hansenie" (2021) tj.adaptacja Brodwayowskiego musicalu, absolutnego hitu i klasyki. Szczyt aktorskich możliwości teatralnych, a jak jest w filmie? Bardzo chciałabym się dowiedzieć, ale nie wiem jak, bo na chwilę obecną film nie jest dostępny online, a z kin go wycofali zanim w ogóle tam wszedł.
- "Fanatyk" (2001r) czyli jedna ze słynniejszych kreacji Rayan'a Goslinga, zaraz po Pamiętniku. Klasyczne kino akcji połączone z dramatem. Ogromnie mnie interesuje!
- "Podły, okrutny, zły" (2019r) kiedy ten film był w kinach, nie poszłam z zasady, bo był zbyt popularny. Prawda jest taka, że Troy Bolton figurujący w rzeczywistości jako Zac Efron, w roli kryminalisty, wyrachowanego oprawcy? Tak bez śpiewania? On tak umie? Chcę się przekonać. Zwłaszcza, że tuż obok niego jest Lilly Collins, a ja dopiero niedawno uświadomiłam sobie czyja to jest córka!
- "Toy story 4" (2019) - nie ma co gadać, kontynuacja klasyki. Zwyczajnie nie zdążyłam się wybrać kiedy grali to w kinach, a obejrzeć trzeba.
- "Romeo i Julia" (1996) młody Leonardo, czy musze mówić coś więcej? Jeśli, to dodam, że jest to ponoć bardzo ciekawa interpretacja Szekspira, a tamtejszy filmowy klimat jest ponoć niezwykle uroczy, więc niedługo się skuszę. Oby.
- "Lektor" (2008) mnie fascynuje, bo to miłość chłopaka do dużo starszej kobiety, która powinna być pokazana ani nie wulgarnie, ani nie wyidealizowanie. A to się rzadko zdarza. Poza tym, film jest oscarowy
- "W jego oczach" (2014) Włoch nie lubię, chyba że chodzi o makaron, ale to chcę obejrzeć, bo patrząc po fotosach z planu, nie bez powodu okrzyknięto to europejskim "Call me by your name".
- "Helikopter w ogniu" (2001r) klasyczne kino wojenne, klasyczny dramat, młody Ewan McGregor i Eric Bana kiedy jeszcze był przystojny. Film praktycznie, albo i zupełnie bez kobiet co jest ogromnym plusem! Reżyseruje Scott, a przypominam, że jest odpowiedzialny za "Gladiatora". No kurde.
Komentarze
Prześlij komentarz