Jeszcze tylko 12 960 minut

 Zostało 9 dni do realizacji mojego pierwszego ślubnego zlecenia. Impreza wstępna połączona z wszystkimi regionalnymi tradycjami, ślub w kościele, wesele w stylu rustykalnym i poprawiny jako rodzinny, spokojny obiad w ogrodzie. I can't fucking wait! Moje złote buty już tylko czekają aż będę mogła to koordynować i płakać w kościele podczas przysięgi. Cudo!

Natomiast teraz, koję nerwy i stresik oglądając filmy, pijąc wodę i układając pasjansa.

  • Mandy (2018) - gdyby to miała być ogólna opinia to brzmiałaby ona "dwie godziny męczenia się", ale aż tak surowa to ja nie jestem. Momentami to był film skrojony z pięknych, kolorystycznie nabrzmiałych scen wypełnionych psychodelicznością, a na jednej scenie to nawet uniosłam jedną brew z wrażenia. Aczkolwiek, jak na tego scenarzystę i taki gatunek, słabiutko. Ot, ujdzie 4/10
  • Mężczyzna imieniem Otto (2022) - czasem dobrze jest obejrzeć film, który dokładnie mówi Ci co masz myśleć i jak masz się czuć, kiedy tylko pojawią się napisy końcowe. Sceny z kotem? Majstersztyk. A tak poważnie, to milutki film z pięknym Tomem Hanksem, który absolutnie nie jest ambitny, odkrywczy ani wielowymiarowy. Za to jest idealnie przyjemny, dokładnie tak, jak to było w jego założeniach. 6/10
  • Lobster (2015) - pierwsza część tej filmowej alegorii do mnie trafia i to bardzo, natomiast w drugiej połowie już się zdecydowanie gubię. Po wyjściu z kina naprawdę nie wiedziałam co mam o tym myśleć, bo zakończenie zdecydowanie jest otwarte i jakoś strasznie mi się to pokłóciło z całą wizją i aparycją tego filmu. 4/10
  • Teściowie (2021) - to, że ten film jest zaklasyfikowany jako komedia, bardzo dużo mówi o polskiej mentalności. Bardzo złych rzeczy. Jedyne co mogę powiedzieć, to że kocham głos Marcina Dorocińskiego, a muzyka Baranowskiego naprawdę tam pasowała. Bardzo zły, 2/10
  • Rybki z ferajny (2004) - przysięgam, oglądałam po raz pierwszy z miesiąc temu i to w pracy. Uwielbiam stare bajki za ich humor w dopasowywaniu aktorów podkładających głos do postaci, ten humor, te ciuszki, nawiązania. Teraz się już nie robi takich bajek - przynajmniej ostatnio, jest ich z 99% mniej. Ale szału nie ma, 5/10
  • Barbie (2023) - Kocham. Ryana. Goslinga. Śpiewającego. W. Futrze. Period. Poza tym, chce wszystkie te ciuszki i naprawdę nie będę się tu rozwodzić nad przesłaniem tego filmu, bo osobiście bardzo go lubię. Prawdą jest, że chcieli przekazać troszkę za dużo i wyszedł miszmasz, ale, warto. 6/10
  • Oppenheimer (2023) - na pewno podobałby mi się bardziej gdybym znała politykę, historię i fizykę z tysiąc razy bardziej niż tak było. Emily Blunt w y b i t n a  7/10
  • Bracia (2009) - oj ciężko się to oglądało na kanapie w salonie. Temat trudny, atmosfera jeszcze gorsza. Spiderman poradził sobie naprawdę dobrze, ale zważywszy na to, że zbierałam się do tego filmu dobrych parę lat widząc jego zwiastuny w telewizji i tak dalej... spodziewałam się czegoś dużo lepszego. 4/10
  • Morska bestia (2022) - przyznam, zobaczyłam krótki filmik na instagramie, fragment tej bajki i pomyślałam, że muszę to obejrzeć. Cóż, nie musiałam. Tania, nowa podróbka "Jak wytresować smoka". Zupełnie nic nowego, nic ciekawego i nic odkrywczego. Za to Blue, przeuroczy. 5/10 chociaż może i 4/10
  • "Wybierz miłość" (2023) - świetna zabawa w sterowanie życiem typiarki, zamiast podejmowania decyzji w rzeczywistości. Beznadziejnie zagrany film, najprostsza fabuła w życiu, a przy tym wszystko jest tak pretensjonalne i płytkie jak tylko może być. Natomiast, przyznać im trzeba - zawsze chciałam być dziewczyną gwiazdy rocka. 3/10
Tymczasem, idę zrobić pesto z cukinii, a potem na zakupy i do Babci. Babcie są super, pamiętajcie o tym.

Komentarze